lifestyle

5 sposobów na zabicie czasu w komunikacji miejskiej

12 września 2016

Nie trzeba mieszkać za miastem, żeby dojazdy do pracy potrafiły zabrać duży kawał dnia. Te pare kwadransów w komunikacji miejskiej możemy na szczęście wykorzystać inaczej niż na denerwowanie się na powstały korek czy współpasażerów. W dzisiejszym wpisie  przedstawiam Wam 5 sposobów, jak dobrze wykorzystać ten czas.

1. Czytaj książki

W Warszawie chyba nie ma autobusu, czy wagonu w tramwaju, w którym ktoś nie czytałby książki. Jestem fanką tego sposobu pochłaniania literatury. Potrafię przeczytać średniej grubości książkę w ciągu dwóch tygodni czytając ją tylko w komunikacji miejskiej, a wcale nie dojeżdżam tak długo. Sporo moich znajomych narzeka jednak, że ten sposób się u nich nie sprawdził. Jeżeli też tak uważasz, może spróbuj zabrać się do tego inaczej?

  • wybierz książkę podzieloną na krótkie parostronicowe rozdziały – zdążysz skończyć wątek zanim będzie konieczność wysiadania z komunikacji miejskiej,
  • zacznij czytać opowiadania – to jeszcze lepszy sposób, bo w drodze do pracy przeczytasz całą historię i nie będzie potrzeby przypominania sobie, na czym to stanęło ostatnio,
  • kup sobie czytnik e-booków – jeżeli waga jest dla Ciebie problemem, czytnik e-booków jest dobrym rozwiązaniem. Znam ludzi, którzy czytają książki w telefonach, ale czytnik jest zdecydowanie wygodniejszy i bardziej przyjazny dla oczu. Jeżeli jednak jesteś zwolennikiem książki na papierze…
  • wybieraj cienkie książki – jest mnóstwo dobrej literatury nie zapisanej na milionie stron. Kiedy czytałam zimą „Szczygła” zająłby mi chyba całą torebkę, więc z bólem serca odpuściłam sobie w tym czasie czytanie go w komunikacji. Najlepiej więc wybierać te cienkie, pod których ciężarem się nie załamiemy i szybko poczujemy satysfakcję ze skończonej książki i dobrze wykorzystanego czasu,
  • czytaj dwie książki na raz – jeżeli chcesz przeczytać długą powieść, która nie nadaje się do czytania w autobusie, zostaw sobie tę przyjemność na wieczory w domu. Do autobusu zabierz natomiast coś lekkiego i krótkiego. Nie bój się, nic Ci się nie pomiesza, dopóki będziesz trzymać się zasady, żeby nie czytać dwóch powieści równolegle. Jeżeli w domu czytasz powieść, do komunikacji miejskiej zabierz na przykład coś z literatury popularnonaukowej.

2. Słuchaj podcastów

Spróbowałam ich dzięki Kasi z bloga worqshop i przepadłam. To genialny sposób na zgłębianie wiedzy i do tego jaki prosty! Pobrałam aplikację do słuchania podcastów (korzystam z PodcastAddict) wyszukuję podcasty, które mnie interesują, dodaję je do biblioteki, mając dostęp do wi-fi pobieram kolejne „odcinki” i jadąc autobusem odsłuchuję. Ile można się dowiedzieć w ciągu tych 20 minut i to za free! Moje ulubione to ostatnio TEDTalks. Spróbujcie, serio.

person-woman-hand-apple

3. Rozruszaj mózg za pomocą gier-aplikacji

Nie ma nic lepszego niż mały wysiłek intelektualny z rana ; ) zwłaszcza, gdy podane jest to w przyjemnej i wciągającej formie. Ja od jakiegoś czasu korzystam z aplikacji Lumosity i powiem szczerze, że zostałam fanką. Aplikacja wymusza na nas poniekąd systematyczność, bo codziennie aktywowane są nowe ćwiczenia. To bardzo dobrze, bo jak wiadomo tylko systematyczne ćwiczenia mogą usprawnić nasz mózg. A najlepsze jest to, że szybko widać efekty tych ćwiczeń ; )

4. Zacznij uczyć się języka

Poświęć paręnaście minut dziennie, by po jakimś czasie zobaczyć, jak wiele nowych słów udało Ci się poznać. Kiedyś korzystałam z fiszek, ale szukając w internecie jakiegoś mobilnego sposobu na miarę XXI wieku, znalazłam aplikację Duolingo. Dzięki niej zaczęłam się uczyć od zera włoskiego. Wciągnęłam się na maksa, bo sówka Duolingo docenia systematyczne ćwiczenie i korzystanie chociaż w minimalnym wymiarze z aplikacji każdego dnia. Nie powiem, bolało, kiedy po kilkudziecięciu dniach jednego zabieganego wtorku zapomniałam z niej skorzystać i licznik znów wskazywał zero : (

5. Zaplanuj swój dzień

Poranny dojazd do pracy to dobry moment by zastanowić się, co nas dzisiaj czeka. Są do tego aplikacje, ale tym razem tradycyjny kalendarz u mnie zdecydowanie wygrywa (ta przyjemność z własnoręcznego wykreślania!). Kiedy dojedziesz do pracy/szkoły, będziesz już wiedział, co musisz dzisiaj zrobić i wykorzystasz każdą chwilę w pełni.

 

Oszukałam Was, przepraszam, sposobów jest jednak sześć. Zupełnie inny od powyższej piątki jest szósty sposób, który w miejskim pędzie jest czasami niedoceniany, a przecież tak ważna jest…

city-lights-street-glass

6. Kontemplacja

Być może dojazdy to jedyny moment na zwolnienie tempa, być może to jedyna chwila na pobycie „samemu” z dala od krzyczących dzieci w domu i rozdzwonionych telefonów w pracy. Tutaj możesz usiąść, zagapić się w przemijające za oknem miasto i zwyczajnie zebrać myśli. Dla mnie, osoby, która żyje w świecie swoich myśli, to niejednokrotnie dużo fajniejszy sposób na spędzenie czasu w autobusie niż wszystkie te 5 na górze. Bez telefonu, bez książki, bez słuchawek w uszach. Dopiero, gdy się sama sobą znudzę lub poczuję w głowie spokój, sięgam po jedno z nich : )

A może masz jeszcze inny sposób na zabicie nudy w komunikacji miejskiej?

 

You Might Also Like

  • Nie przepadam za czytaniem w komunikacji miejskiej. Mój błędnik znosi to nie najlepiej. Natomiast słuchanie podcastów to idealny umilacz w podróży. Rano lubię też posłuchać energetycznej muzyki, takiej która mnie rozbudzi i dobrze nastroi na resztę dnia.

    • O widzisz, o muzyce jakoś zapomniałam 😀 Ale w sumie sama bardzo rzadko słucham przemieszczając się. Podcasty są super!

  • O tak, podcasty bardzo dobrze się u mnie sprawdzają, dużo lepiej niż książki. I też najczęściej wybieram TEDTalks. Zainteresowałaś mnie za to Lumosity, nie słyszałam o tym wcześniej, a powoli zaczynam doceniać takie przyjemne sposoby na rozruszanie mózgu. Ja bardzo lubię dojazdy komunikacją miejską. Przez pół roku musiałam dojeżdżać niemal godzinę na uczelnię, ale nie narzekałam. Najchętniej jednak słuchałam wtedy muzyki. To też dobra opcja – poznawać nowych artystów dzięki spotify:)

    • O, to jeżeli chcesz troszkę polepszyć zdolność koncentracji, to polecam Lumosity. Wciąga tak, że gdy zrobisz wszystkie ćwiczenia na dany dzień, to pojawia się cień rozczarowania, że to już 😉

  • Bardzo lubię czytać książki, ale tylko jak mogę usiąść. Gdy tłumy przepychają się koło mnie, to nie ma szans na przyjemne czytanie. Muszę spróbować podcastów, chociaż szczerze mówiąc, nie przepadam za słuchawkami w uszach 😉

    • Wiesz, mam podobnie z tymi słuchawkami, dlatego ostatnio muzyki w autobusie słuchałam chyba w gimnazjum. Ale podcasty na tyle mnie wciągnęły, że już dosyć często zdarza mi się podróżować ze słuchawkami w uszach 🙂

  • U mnie zdecydowanie królują książki – nie wyobrażam sobie porannego dojazdu do pracy bez lektury. Do tej pory nie słuchałam podcastów, ale odczuwam głód nowości, więc chyba muszę spróbować tej formy nauki.

    • edit: aplikacja pobrana, podcasty wyszukane! 🙂

      • Super! Mam nadzieję, że Ci się spodoba! 🙂

        • Powiem więcej – już trzy „Nitki Ariadny” wysłuchane 🙂 Muszę się przyzwyczaić do słuchawek, ale jest ok. Bywa tak, że nie mam ochoty na czytanie, bo jestem zbyt zmęczona (wracając z pracy) i wtedy podcasty sprawdzą się idealnie!

          • O, jeszcze tych podcastów nie słuchałam, ale mam w bibliotece 🙂

  • Kochopuszek.com

    Najczęściej w komunikacji właśnie lubię kontemplować i planować sobie, co będę robić dalej. Wyciągam notes i zapisuję plan dnia lub nawet całego tygodnia. Często wpadam na świetne pomysły na nowy rysunek czy nadruk na koszulkę. W ostatnim czasie intensywnie zastanawiam się nad zakupem małego tabletu 2 w 1, aby w trasie móc coś projektować (jestem grafikiem). Kupiłam co prawda tablet graficzny, który miał być mobilny… ale jest stanowczo za duży i za ciężki na takie akcje 😛

    • Czasami takie najzwyklejsze momenty potrafią być najbardziej inspirujące 🙂 Też czasami jak mój mózg wpadnie w taką kreatywną spiralę, to ciężko się oderwać, a dzieje się to właśnie najczęściej jak gdzieś jadę i gapię się przez okno 🙂

  • U mnie chyba też królują książki 😉 To zdecydowanie najlepszy sposób na upływ czasu w komunikacji. Podcasty brzmią fajnie, choć w moich busach niestety nie ma WIFi, więc mój pakiet by szybko znikł. Swego czase zdarzyło mi się tez napisać posta w busie – polecam spóbować w ramach eksperymentu. A nuż wyjdzie coś fajnego? 🙂

    • Ja też nie mam wifi w autobusach. Radzę sobie tak, że pobieram podcasty w aplikacji w domu, gdy mam dostęp do internetu, a w autobusie po prostu odsłuchuję. Bardzo wygodne, polecam 🙂

      • Aaa, teraz już rozumiem! W takim razie koniecznie wypóbuję kiedyś 😉

  • Szósty i drugi sposób to moi faworyci. Na krótką podróż chwila oddechu, kontemplacja, spokojne rozmyślanie i planowanie dnia. Na trochę dłuższą podcasty – aktualnie u mnie „Mała wielka firma” i „Online marketing made easy” Amy Porterfield, oba polecam. No i muzyka w słuchawkach, wiadomo: tak fajnie się słucha muzyki patrząc przez okno na miasto:)

    • Jak byłam młodsza to słuchałam muzyki w samochodzie/pociągu/autobusie i wyobrażałam sobie, że to jest soundtrack z mojego życia 😀

      • O to to. Jak mi się podniesie poziom dramatyzmu we krwi to wyobrażam sobie, że jestem postacią z filmu i oglądam całą scenę „z boku” słuchając jakichś poruszających kawałków 😀 podróże komunikacją miejską sprzyjają takim historiom!

  • Adzik tworzy

    Czytanie książek czy poradników podczas podróży po mieście lub w jakieś dalsze rejony, poza tym granie np. w Plague Inc (na chwilę obecną polubiłam tę gierkę bardziej niż Simsy!) albo szydełkowanie/robienie na drutach. 🙂 Przy tym ostatnim można się nie tylko odprężyć, zająć czymś pożytecznym, ale i np. wydziergać sobie sweterek czy biżuterię. 😉

    • Musiałabym się najpierw nauczyć dziergać 😀 Może kiedyś spróbuję 😉

  • Ja szaleję w tym czasie na pintereście i instagramie i nadrabiam zaległości – dzięki temu nie musze im potem poświecać tyle czasu w domu.

    • Chyba muszę zacząć też tak robić, dzięki za inspirację 🙂

  • Każdego dnia zabieram ze sobą książkę do tramwaju, ale nie jestem w stanie nawet jej otworzyć, gdy tramwaj przepełniony jest ludźmi. Cały swój wysiłek wkładam w ustanie na swoim miejscu i przytrzymywanie się przy gwałtownym hamowaniu. Jakaś rada? 🙁
    Swego czasu bawiłam się w Memrise i tak… chyba znów podejmę wyzwanie. Tym razem z Duolingo. Zaciekawiłas mnie też podcastami. Może to jest rozwiązanie moich problemów!

    • Myślę, że podcasty byłyby dobrym rozwiązaniem. A jeżeli nie chcesz rezygnować z książek, to spróbuj może audiobooków 🙂

    • Albo ebooki- wystarczy wtedy, ze będziesz się trzymać jedną ręką 🙂 Zawsze tak robię. A z książkami normalnymi w tłumie lekko nie jest, to fakt. Ale jak dobrze się porozglądasz to można znaleźć miejsce do stania z odrobiną przestrzeni na książkę – ja zawsze wchodzę maksymalnie do środka tramwaju, bo ludzie tłoczą się przy wejściu a dalej luz. Tylko nie wiem jak to jest w Twoich tramwajach 😉

  • Zawsze w drodze do pracy słuchałam muzyki i czytałam książki. Czasami też pisałam. A czasem po prostu patrzyłam się na Warszawę. Kurczę, ale zatęskniłam przez Twojego bloga. Nawet za tą komunikacją miejską…

    • Ja też najbardziej lubię po prostu spoglądać przez okno… to mnie niesamowicie uspokaja 🙂

  • Najbardziej lubię punkt szósty. Punkt pierwszy jest mi jednak najbardziej znany. Swego czasu, korzystając z komunikacji miejskiej uwielbiałam czytać książki. Nie przeszkadzał mi hałas, który na pewno nie byłby moim sprzymierzeńcem podczas nauki języków chociażby. Nawet jeśli chciałam powtarzać materiał do egzaminów w ciągu podróży to nie dawałam rady. Zbyt głośno. Zbyt ciasno. Lubiłam także przyglądać się ludziom. Co czytają, o czym rozmawiają, jak wyglądają. Lubiłam jeździć łódzką komunikacją.

  • Zawsze robię coś przemieszczając autobusem. Rozmowa ze znajomymi, książka,nauka, muzyka, telefon. Zapominam jednak o punkcie 6. Muszę koniecznie wdrożyć go w życie bo przy natłoku zajęć, które mnie dopadają rzeczywiście zapominam o sobie..
    pozdrawiam. 🙂

    • Czasami dobrze jest po prostu pogapić się przez okno i się wyłączyć. Polecam! 🙂