Meksyk

Co zabrać do Meksyku? Jak przygotować się do wyjazdu?

21 kwietnia 2017

Leżąc na rozgrzanej meksykańskiej plaży w delikatnym cieniu palm i popijając świeżą wodę z kokosa, naprawdę niewiele potrzeba do szczęścia. Dni mijają cudownie, wielkie marzenia się spełniają, a czas jakby zatrzymuje się w miejscu. Z perspektywy czasu, pamiętam głównie cudowne momenty, jednak były i takie, kiedy nie było nam do śmiechu. Nikt nie lubi wizyt w szpitalu, zwłaszcza, gdy mimo zapewnień, personel nie mówi po angielsku, a zjedzona przez bankomat karta płatnicza może zepsuć humor na cały dzień. Do wyjazdu byliśmy świetnie przygotowani, dlatego wszystkie problemy okazały się drobnostkami. Ale… no właśnie, jak przygotować się do podróży i co zabrać do Meksyku?

O co zadbać wcześniej? O czym koniecznie pamiętać?

  1. Paszport – niby oczywista sprawa, a jednak warto odpowiednio wcześnie sprawdzić, czy posiadany paszport jest wciąż aktualny.
  2. Wiza – w samolocie zostanie Wam rozdany świstek, który do wylądowania należy wypełnić, a potem przedstawić przy kontroli paszportowej. Osoba, która będzie to sprawdzać zeskanuje wizę i oderwie mały świstek formatu paszportu, którego przez cały wyjazd należy pilnować jak oka w głowie, bo będzie potrzebny przy wylocie. Nie wiem, co dzieje się w przypadku jego braku, ale ofiary składane w cenotes raczej nie były wyznaczane przypadkowo ; )
  3. Ubezpieczenie – lecąc do Meksyku nie musicie wykonywać żadnych obowiązkowych szczepień, ale niestety nie jesteście w stanie przewidzieć, co spotka Was na miejscu. My byliśmy zmuszeni odwiedzić szpital, gdzie nikt nie mówił ani słowa po angielsku. Używając translatora udało nam się ustalić, że jesteśmy ubezpieczeni i możemy korzystać z pomocy w szpitalu, ale kiedy pan w recepcji próbował nam coś długo tłumaczyć, stwierdziliśmy, że wolimy zdać się na ubezpieczyciela. Zadzwoniliśmy, przekazaliśmy telefon i wszystko załatwione było za nas, łącznie z przesłaniem odpowiednich dokumentów do szpitala. Jako studenci korzystaliśmy z kart ISIC, gdzie poza ubezpieczeniem zdrowotnym mieliśmy też ubezpieczony bagaż, ale jeżeli nie studiujecie, bez problemu znajdziecie podobne podróżne ubezpieczenie u któregoś z ubezpieczycieli.

co zabrać do Meksyku

Co zabrać do Meksyku?

  1. Ciepłe rzeczy – to może szokować, ale serio, ciepły sweter jest bardzo przydatny. Na zewnątrz temperatury sięgają okolic trzydziestu paru stopni, a w pomieszczeniach… lodówa! Najbardziej dokuczliwa jest klimatyzacja w autobusach. Zawsze, gdy mieliśmy w planach podróż autobusem, w pogotowiu miałam sweter i skarpetki. Gdy jechaliśmy nocnym autobusem w kierunku Isla Holbox wyciągnęliśmy nawet koc, na którym wcześniej leżeliśmy sobie na plaży.
  2. Żel antybakteryjny – street food jest super, ale nie zawsze jest gdzie umyć wcześniej ręce. W kilku miejscach żel antybakteryjny stał po prostu na stolikach, ale w większości przydawał się ten noszony w plecaku.
  3. Zestaw leków – coś na gorączkę, nifuroksazyd na wypadek infekcji bakteryjnych przewodu pokarmowego, krople żołądkowe, jakaś furagina na wypadek zapalenia pęcherza (klimatyzacja!). Wszystko to mieliśmy ze sobą w pogotowiu, jednak atak nastąpił ze strony, której się zupełnie nie spodziewaliśmy. Pamiętajcie, że insekty, które na miejscu nie robią nikomu krzywdy, na nas mogą działać zupełnie inaczej, zwłaszcza jeżeli jest się alergikiem lub kiedyś przechodziło się alergię, a małe ugryzienia mogą skutkować wielkimi bąblami z płynem surowiczym. Dzięki ubezpieczeniu wizyta jest całkowicie bezpłatna, ale leki antyhistaminowe (które przecież można było wziąć z Polski) na miejscu kosztują naprawdę dużo.
  4. Mocne i porządne filtry  – dobre (fotostabilne) i mocne filtry to dla mnie podstawa! Pamiętajcie, że najlepszą porą na latanie do Meksyku (pora sucha, kiedy nie jest aż tak gorąco) jest wtedy, gdy w naszym klimacie króluje zima i słońca mamy tu tyle, co nic. Nagłe wygrzewanie się godzinami w pełnym słońcu może być dla naszej skóry wielkim szokiem. My przez 3 tygodnie na dwie osoby zużyliśmy łącznie około 800 ml kremów- mieliśmy dwie butelki spf50 i jedną spf30. Długo zastanawiałam się nad mocą tych kremów, jednak wyszłam z założenia, że wolę wrócić do Polski mniej opalona, niż przez oparzenia nie móc korzystać z wakacji. Były momenty, że nawet po 50tce na ramionach pojawiał się lekki rumień, a koniec końców i tak wróciliśmy do domów całkiem mocno opaleni.
  5. Wygodne buty – tego chyba nie muszę nikomu tłumaczyć  : )
  6. Maskę i fajkę do snorkelingu – must have! Najlepsza zabawa, jaką oferuje Jukatan, to cenotes, o których pisałam tutaj. Nie wszędzie można wypożyczyć maski i fajki, poza tym dobrze mieć swój sprzęt, z którego można korzystać, kiedy tylko przyjdzie na to ochota.
  7. Gotówkę (przynajmniej część budżetu) – praktycznie przez cały czas płaciliśmy gotówką. Poza Playa del Carmen, która jest bardzo turystycznym miastem, większość lokali nie przyjmuje płatności kartą. Bankomatów też nie spotyka się tutaj na każdym kroku.
  8. Więcej niż jedną kartę do bankomatu – na wypadek zgubienia lub pożarcia karty przez bankomat, jak to było w moim przypadku. Na szczęście mieliśmy jeszcze kartę Marcina i kartę do konta walutowego, więc swobodnie mogliśmy przelewać pieniądze między kontami.
  9. Zapasową kartę pamięci – nigdy chyba nie zrobiłam tylu zdjęć!
  10. Repelent – ponoć długo przed naszym przyjazdem Jukatan nie widział deszczu, komarów było więc bardzo mało. Dobrze jest jednak mieć ze sobą repelent, kiedy wchodzi się do dżungli. Zwykły Off raczej nie wystarcza, dużo lepsza jest Mugga, najlepiej w kulce, która jest bardziej wydajna.
  11. Zwiewne materiałowe spodnie, przewiewna koszula z długim rękawem – na komary, dla ochrony przed słońcem i chłodniejsze wieczory.
  12. Kapelusz – podobnie jak krem z filtrem, niezbędny.
  13. Kserokopie dokumentów – zdecydowanie ułatwia to sprawę w przypadku zgubienia któregoś z dokumentów, chociaż i tak nie zmienia to faktu, że byłaby to sytuacja strasznie nieprzyjemna i skomplikowana.
  14. Przejściówkę do prądu – w Meksyku są inne kontakty, niż u nas. Brak przejściówki może łatwo na samym początku odciąć od świata.
  15. Niepotrzebny dokument – dobrze jest zabrać ze sobą dokument, który nie będzie nam potrzebny, jak np. prawo jazdy, zeby móc go zostawić w przypadku wypożyczania roweru.
  16. Scyzoryk – bardzo przydatna rzecz, zwłaszcza na plaży, gdy chcemy napić się wody z kokosa, który spadł przed chwilą z palmy ; )

O czym warto wiedzieć?

  1. Problem z językiem angielskim – mało kto mówi dobrze po angielsku, dlatego dobrze poznać podstawowe zwroty w języku hiszpańskim i wyposażyć się w rozmówki lub najlepiej offline’owy translator.
  2. Taksówki – są tanie i można się nimi bezpiecznie przemieszczać, trzeba jednak pamiętać, by cenę ustalić przed wejściem do samochodu. Wygląda to tak: podchodzimy, pytamy „cuanto cuesta?” i podajemy miejsce, taksówkarz nam odpowiada (liczebniki hiszpańskie! Często są to okrągłe sumy typu 70, 90, 100 pesos), wsiadamy i jedziemy, a na koniec tylko dajemy taksówkarzowi ustaloną kwotę.
  3. Przewodnik –zabytki są raczej słabo opisane, więc nie ma co liczyć, że pójdziemy oglądać ruiny Majów i przy każdym będzie tabliczka. Dobrze jest mieć przewodnik. Ja gorąco polecam ten po Jukatanie z Lonely Planet. Dostałam go w prezencie urodzinowym niedługo przed wyjazdem i świetnie się sprawdził. Zazwyczaj przewodniki polecają miejsca komercyjne, a w tym przypadku są to miejsca wysokiej jakości, często odwiedzane przez lokalsów, np. mega tanie, ale przepyszne tacosy z rikszy na ulicy ; )
  4. Komunikacja – funkcjonuje tutaj świetnie! Między Playa del Carmen i Tulum (na trasie, gdzie jest dużo ciekawych atrakcji, o których pisałam w tym wpisie) ciągle kursują colectivos, czyli małe busiki, które można zatrzymać w każdym momencie machnięciem ręki. Są bardzo tanie (podróż 30 km kosztuje ok. 30 pesos, czyli ok. 6 zł) i szybkie. Podczs jazdy dobrze jest pilnować swojej lokalizacji na Google Maps, bo czasami trzeba przypomnieć kierowcy, gdzie chcemy wysiąść. Na dłuższych odległościach dobrze jest za to wybrać ADO Bus. Bardzo wygodne autobusy, w stylu naszego Polskiego Busa, kursują między miastami. Bilety kupuje się na dworcach, a rozkład sprawdza się tutaj.
  5. Łapówki – jeżeli natomiast wolelibyście poruszać się wypożyczonym samochodem, musicie mieć na uwadze, że możecie być zatrzymywani przez policjantów, którzy liczą na łapówki. Rozmawialiśmy z kilkoma tubylcami na ten temat i wszyscy są co do tego zgodni. Biali za kierownicą, to często bogaci Amerykanie, więc dla policjantów łatwe pieniądze. Jeżeli zatrzymają Was na drodze lepiej zdradzić od razu, ze jest się turystą z Polski (kochają tam Jana Pawła II), być może lepiej mówić po polsku, niż po angielsku i liczyć na to, że puszczą Was wolno.
  6. Bankomaty połykają kartę – i nie robią tego złośliwie, po prostu tamtejsze bankomaty najpierw wydają pieniądze, a potem dopiero wydają kartę. My nie jesteśmy do takiej kolejności przyzwyczajeni, więc często ponoć zdarza się zostawić taką kartę w bankomacie. Najśmieszniejsze jest to, że ja dużo o tym wcześniej czytałam, ostrzegałam przed tym Marcina i… sama zostawiłam kartę. Zadowolona, że mam swoje pieniądze po prostu odeszłam od bankomatu i przypomniałam sobie o karcie dopiero następnego dnia.
  7. Legitymacja studencka raczej się nie przyda na miejscu – zniżki mają tylko miejscowi studenci i tyle w temacie.

co zabrać do Meksyku

Przydatne aplikacje

  1. Airbnb – świetnie tutaj działa, dużo lepiej niż Booking.com. Mieszkania dostępne na Airbnb są często dużo ciekawsze, a do tego można poznać fajnych ludzi. Pewnie już wszyscy korzystali chociaż raz z Airbnb, a jeżeli jeszcze nie mieliście okazji kliknijcie w ten link, a dostaniecie 100 zł na pierwszą podróż : )
  2. WhatsApp – do komunikacji z hostami z Airbnb i rodziną, która została w Polsce.
  3. TripAdvisor – na zmianę z przewodnikiem używany do czytania opinii o różnych miejscach. To tam znajdziecie wszystkie ciekawe atrakcje i najlepsze jedzenie : )
  4. Tranlator Google’a z hiszpańskim offline – tak jak mówiłam wcześniej, jeżeli ktoś nie zna języka – niezbędny!
  5. Google Maps – żeby nie zgubić się w dżungli ; )
  6. Uber – jeżeli wybieracie się do Meridy, może się Wam przydać!

 

Przed wyjazdem spędziłam długie godziny szukając informacji na temat możliwych problemów, chorób, niezbędnego ekwipunku. Sami jednak widzicie, że mimo to nie uniknęliśmy pewnych problemów. Cóż… one zawsze będą i mogą się zdarzyć nawet podczas przebywania w swoim własnym mieszkaniu. Nie ma więc co się bać i rezygnować z tego powodu ze swoich marzeń, zwłaszcza, że ludzie w Meksyku są bardzo pomocni. Pamiętajcie jednak, by do każdego wyjazdu dobrze się przygotować, żeby nie prowokować niepotrzebnych przykrych wypadków i wydatków.

A Wy dorzucilibyście coś do tej listy? : )

 

You Might Also Like