miasto urbanistyka Warszawa

Cytadela, czyli o Warszawie w za ciasnych butach

14 września 2017

W powietrzu wyraźnie pachnie już jesienią, a każdy spadający z drzewa liść potęguje poczucie, że lato zaczyna być już tylko miłym wspomnieniem. Wcale się nie smucę. Już tak mam, że uwielbiam każdą porę roku i każdą z nich przyjmuję z radością. Jesień lubię szczególnie za kolory, które nadaje miastu, lekką melancholię w powietrzu, ciepłe swetry i obradzające sady. Ten czas, kiedy słońce wciąż ociepla twarze, ale już nie trzeba się przed nim chować, by jakoś wytrzymać, to idealny czas na długi spacer. Najlepiej w jakieś miejsce z historią, w którym wspomniana wcześniej melancholia zagra lepiej, niż kiedykolwiek.

Cytadela to nie jest zwykły park

Już wiecie, że „na Żoliborzu ulice są takie śliczne”, jednak tym z czego dzielnica ta słynie jest zieleń. A jeżeli o zieleni na Żoliborzu mowa, to na myśl powinna Wam przyjść Cytadela. Ta twierdza w środku miasta, to nie tylko uroczy park, ale przede wszystkim miejsce bardzo ciekawe, które znacznie wpłynęło na kształtowanie się północnej Warszawy. Ja ostatnio byłam tam dopiero pierwszy raz, jednak spacer w pełni świadomości roli, jaką to miejsce odegrało w historii miasta, był wart czekania. Mam nadzieję, że następnym razem, gdy tam się wybierzecie, nie będzie to już dla Was kolejny, zwykły park.

Cytadela i jej symbolika

O budowie cytadeli zadecydowały władze carskie po upadku powstania listopadowego. Miała to być pewnego rodzaju kara za powstanie, miejsce kontroli nad miastem, którego wszelkie koszty związane z budową pokryte zostały z kieszenie kasy miejskiej i Banku Polskiego. Cytadela jest budowlą symbolem, w której straceni zostali wielcy Polacy walczący za niepodległość. Symbolika ta nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy wiemy, że to właśnie z tutejszej radiostacji rozniósł się w eter komunikat Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego o powstaniu niepodległej Polski.

cytadela

Warszawa w za ciasnych butach

Warszawa w XVIII wieku rozwijała się bardzo dynamicznie. Miasto rosło właściwie w każdym kierunku, nawet po prawej stronie Wisły. Król August II chciał uczynić z Warszawy nowoczesne, cosmopolityczne miasto, dlatego ściągnął tu słynnych architektów, między innymi tych odpowiedzialnych za jedną z największych inwestycji – Oś Saską. Na wzór innych europejskich stolic zaprojektowano miejsce o bardzo wysokiej randze – wzniesiono wielki pałac wraz z idealnie zaplanowanym kompleksem ogrodowym i towarzyszącymi budynkami. Po prawej stronie Wisły powstało za to miejsce uciech i rozrywek. Pełne karczem i karuzel, miejsce warszawskich festynów – Saska Kępa. Ludności zamieszkującej miasto przybywało, dlatego Komisja Brukowa podjęła skuteczną próbę zapanowania nad porządkiem w Warszawie. Miasto bardzo wcześnie mogło pochwalić się kanalizacją, a cmentarze wreszcie zostały przeniesione poza jego granice.

Warszawa rozwijałaby się pewnie w dalszym ciągu, gdyby nie budowa fortów, które na dobre parędziesiąt lat zamknęły ją w zbyt ciasnym kręgu, dusząc i nie pozwalając swobodnie rosnąć. Cytadela skutecznie przeszkodziła rozwijać się Żoliborzowi na północ, który dopiero niedawno zaczęto tak właśnie nazywać. Co więcej, budowa Cytadeli znacznie ingerowała w naturalną rzeźbę miasta. Wzniesienie murów i wykopanie głębokich fos zniszczyło bezpowrotnie skarpę warszawską na jej żoliborskim odcinku.

Wcześniejszego stanu rzeczy już nie odzyskamy. Dzisiaj traktujemy więc Cytadelę jako bliznę, która przypomina o trudnej historii. Jest, no cóż… najważniejsze, że już nie boli. Możemy za to przechadzać się długą ścieżką na dnie głębokiej fosy, a jesienią podziwiać jak ceglane mury współgrają z rudością spadających liści. Trudno jest mi wyobrazić sobie lepsze miejsce w Warszawie na jesienny spacer. Dlatego właśnie zachęcam Was, byście się tam wybrali, chociażby po to, by pozbierać kasztany : )

A jakie są Wasze ulubione miejsca na jesienny spacer? W ogóle to cieszycie się z nadchodzącej jesieni, czy rozpaczacie za latem? : )

You Might Also Like

  • Konrad Mituniewicz

    Bardzo lubię Park Ujazdowski, chyba trochę niedoceniane miejsce w Warszawie., Mi kojarzący się nieco z parkiem Ciutedella w Barcelonie, choć jest sporo mniejszy. Malowniczy, cichy, pięknie zadrzewiony, z niecodzienną atrakcją jaką jest ponad stuletnia waga osobowa i oczywiście wiewiórkami. Bardzo przyjemny zarówno na chwilę relaksu z książką, romantyczny spacer i niedługo także na wyjście z dzieckiem, bo w październiku ma zostać otwarty naprawdę ciekawy i niecodzienny plac zabaw.
    Dopiero niedawno go poznałem, ale moim zdaniem jest to najładniejszy park w Warszawie i szczerze polecam Ci wizytę w nim, najlepiej zwieńczony postem. 😉

    • Park Ujazdowski to faktycznie przepiękny park, dawno tam nie byłam, więc jestem wdzięczna za przypomnienie 😉

  • Nie umiem tego opisać, ale jest coś niesamowitego w historii miast. Trochę tak, jakby one żyły własnym życiem i były osobnym organizmem, na którym odbijają się wszystkie wzloty i upadki, czasy zdrowia i choroby. My chodzimy po tych miejscach, świadomie lub nie świadomie, wykorzystujemy ten rytm miasta do swoich codziennych celów i sami stajemy się taką malutką częścią tego organizmu. Nie chcę zabrzmieć jak nawiedzona, ale jest coś takiego w miastach, co zawsze mnie fascynowało 🙂
    A jesień taką, jak na Twoich zdjęciach bardzo lubię. Niestety, w Krakowie dzisiaj jest tak szaro i tak ciemno, że właściwie ciężko powiedzieć, kiedy się zaczął dzień. Czekam na tę złotą, słoneczną, spacerową jesień z utęsknieniem !

    • To co mówisz o miastach i o tym, że są jak osobny organizm, to prawda! Jak poznaje się miasto, to trochę tak, jakby poznawało się bardzo ciekawą osobę 🙂

  • Łukasz Emerling

    Bardzo Ciekawy wpis. Uwielbiam fortyfikacje. Jak kiedyś będe w Warszawie na pewno odwiedze osławioną Cutadele. We Wrocławiu mamy Twierdze Wrocław czyli pierścień fortów w okół miasta. Troche juz niestety zanidabną:(

    • Odwiedź koniecznie! Ja za to muszę odwiedzić Wrocław i jego fortyfikacje, bo nigdy nie widziałam! 🙂

  • Pingback: Etymologia nazw # Żoliborz - xplority()