lifestyle

Czerwcowo-lipcowe overview

30 lipca 2017

Kiedy to piszę na dworze okrutnie leje deszcz. Leje tak bardzo, że ludzie poskładali już parasole dochodząc do wniosku, że to chyba po prostu nie ma sensu. Pada z góry, z boku, samochody opryskują ludzi nawet od dołu. Lipiec nie jest zbyt łaskawy i prędzej zachęca do siedzenia z nosem w książce, niż biegania boso po parku. Mimo to udało mi się spędzić ten miesiąc bardzo przyjemnie. Zobaczcie sami.

W czerwcu

Tegoroczny czerwiec był dla mnie miesiącem, którego nie było. Podwójna sesja pochłonęła mnie do tego stopnia, że moje życie wtedy nazwałabym prędzej wegetacją, której towarzyszą zaniki pamięci, bo każdy dzień wyglądał tak samo. Z tego też względu czerwiec nie doczekał się swojego osobnego wpisu. Na sam koniec miesiąca udało mi się jednak odsapnąć na Mazurach, gdzie byłam pierwszy raz w życiu! Pływanie kajakiem po pustym jeziorze to idealny sposób na naładowanie baterii, mówię Wam : )

 

W uszach

Wspomnienie zeszłorocznego Open’era przywołało mi na myśl Tame Impala, których poznałam właśnie tam. Te psychodeliczne brzmienia, które przywołują mi na myśl miliony wzorów i kolorów mieniących się jak w kalejdoskopie i kojarzą mi się z latami 6o i 70., trafiają do mnie tak bardzo, że od końca czerwca słucham praktycznie tylko ich.

 

W szafie

W szafie za to wciąż królują u mnie lata 90.. Lekko znoszone mom jeans w zestawie z bieliźnianą delikatną bluzką to idealne połączenie na tę ciepło-zimną lipcową pogodę, po której nie wiadomo, czego się spodziewać. Do tego wielkie okrągłe kolczyki w uszach i już można poczuć się jak w Spice Girls.

Taki dzień #lazysaturday #bedtime #lace #momjeans

Post udostępniony przez Marta Mazur (@xplority.pl)

 

Na mieście

Lipiec był miesiącem poznawania najbliższej okolicy i dzięki wyzwaniu Moja Dzielnia, będzie tego jeszcze więcej. Kulinarnie miałam szczęście trafić do paru naprawdę świetnych miejsc. O Vegan Ramen Shopie już mogliście przeczytać tu i mam nadzieję, że chociaż część z Was się tam już wybrała. Większość spacerów po okolicy, jak zawsze kończyła się w F30 na kawie z chemexu lub na lampce wina wieczorami. Nie wiem, jak to się dzieje! To miejsce ma w sobie jakąś magiczną moc przyciągania : )

czerwcowo-lipcowe overview

Za to czymś zupełnie niespodziewanym było odnalezienie miejsca z meksykańskim jedzeniem, które po powrocie z Jukatanu wreszcie nas nie zawiodło! Mówię Wam, te tacosy są naprawdę bardzo bliskie tym, których można spróbować nad Morzem Karaibskim. I to na Pradze-Południe, tak blisko miejsca, w którym mieszkam! Choć Taco Bar jest bardzo niepozorny, świetnie oddaje klimat meksykańskich taquerii. Próbowaliśmy tam zupy azteckiej i tacosów, wszystko było pyszne. Kukurydziane, otwarte placki z dobrym mięsem, świeżą kolendrą, doprawione którymś z pikantnych sosów, do tego dwie salsy i śmietana to właśnie to, za czym tęskniło moje podniebienie od lutego. Ten mały bar bije na głowę wszystkie miejsca w Warszawie z kuchnią meksykańską, w których byłam do tej pory, na głowę. A było ich już trochę.

W trasie

Poza wypadem na Mazury, przy okazji ślubu znajomych, udało mi się zajrzeć na jeden dzień i jedną noc do Lublina. Mimo deszczu był to dzień bardzo udany, szczególnie następnego ranka tuż przed wyruszeniem dalej w trasę, gdy odkryliśmy Centrum Spotkania Kultur – bardzo ciekawy architektonicznie budynek, który aż prosi się o jakąś sesję fotograficzną z profesjonalnym fotografem! Zobaczcie zresztą sami.

Tak mniej więcej wyglądał mój czerwiec i lipiec. Dzisiaj, kiedy kończę ten wpis, świeci piękne słońce, więc nie przedłużam i lecę na jakiś spacer! Ostatni miesiąc nauczył mnie na pewno tego, że kiedy już wyjdzie słońce, czym prędzej trzeba z niego korzystać, bo nigdy nie wiadomo, z jaką pogodą obudzimy się jutro ; )

A jaki był Wasz lipiec? Pracowity, czy może udało Wam się wyrwać na jakiś urlop? : ) 

You Might Also Like

  • Aż mi się zatęskniło za sesją 🙂 Nawet lubiłam ten czas! Niedawno polubiłam meksykańską kuchnię, a to za sprawą restauracji, do której trafiłam całkiem przypadkowo. Jedzenie zaskoczyło mnie pozytywnie!

    • Meksykańska kuchnia jest super! To pomieszanie świeżych smaków, kwaśności i ostrości jest mega 😀

  • Uwielbiam modę lat 90 i w ogóle specyficzny klimat tej dekady! Fajnie, że ta moda powraca. Muszę kiedyś spróbować tych tacosów, jak w końcu wybiorę się do Warszawy! Wyglądają obłędnie 🙂

    • Też się cieszę, że ta moda wraca! 🙂 Chociaż nie chciałabym, żeby wróciło wszystko… 😀

  • Ten zestaw lat 90 bardzo mi się podoba. Ja w takich spodniach raczej nie wyglądałabym dobrze, ale u innych jest super 😀

    • Wiesz co, spróbuj, ja też tak sądziłam, a jednak się zdziwiłam 🙂 To była jedna z tych rzeczy, którą wzięłam do przymierzalni z czystej ciekawości i podejściem „i tak nie kupię”, a jednak kupiłam i od tamtej pory niechętnie się z tymi spodniami rozstaję 🙂

  • Zawsze chętnie sprawdzam nowe knajpki i restauracje 🙂 W mom jeans wyglądam jak kwadrat, za to na innych bardzo mi się podobają 🙂
    Lublin jest cały piękny! 🙂

    • Ja też nie wyglądam w nich jakoś szczególnie dobrze, bo mnie poszerzają, ale czasami ważniejsze jest dla mnie to, jak się w ciuchu czuję, niż jak wyglądam 😀