lifestyle

Świąteczna pomoc dla potrzebujących za darmo, czyli o tym, jak straciłam swoje długie włosy

13 grudnia 2016

Zima to bardzo dziwny czas. Chociaż temperatury na dworze często spadają sporo poniżej zera, to paradoksalnie mam wrażenie, że serca wielu ludzi palą się żywym ogniem. Nie jestem pewna, czy to z powodu nadchodzących świąt, czy potrzeby ciepła i bliskości na przekór zewnętrznym mrozom. Tak czy siak, grudzień to idealny moment na to, by bezinteresownie komuś pomóc. Dzisiaj podpowiadam Wam, jak można to zrobić bez nadwyrężenia portfela. Bo nie zawsze pieniądze są tym, czego komuś najbardziej potrzeba.

Zrezygnuj z jednego prezentu

Umów się z bliską Ci osobą, że zamiast kupować sobie nawzajem prezenty, tym razem wspólnie spełnicie drobne życzenie kogoś potrzebującego. Założę się, że w Twoim środowisku na pewno znajdzie się ktoś taki lub ktoś, kto organizuje zbiórkę dla potrzebujących. Ty znajdziesz pod choinką o jeden prezent mniej, za to razem z kimś bliskim zyskacie bardzo przyjemny, wspólnie spędzony czas poświęcony spełnianiu czyjegoś życzenia, a osoba ta chociaż na moment się uśmiechnie.  Właśnie taką formę świątecznych prezentów wybraliśmy w tym roku z moim chłopakiem. Rzecz jasna, bardzo lubię dostawać prezenty, a jeszcze bardziej je komuś sprawiać. Jednak muszę Wam powiedzieć, że popołudnie spędzone na wspólnym odhaczaniu kolejnych punktów z listu do Świętego Mikołaja jednego z dzieci z domu dziecka było czymś, co pozwoliło mi poczuć prawdziwą magię świąt.

 

Daj coś od siebie

Dwa lata temu tuż przed świętami zdecydowałam się wspomóc akcję „Daj włos” fundacji Rak’n’Roll i przekazałam swoje włosy na perukę dla kobiet przyjmujących chemioterapię. Kiedy wpadłam na ten pomysł, nie wahałam się długo i szybko umówiłam się na wizytę do fryzjera. Była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu i jeżeli wytrwam, na pewno zrobię to po raz kolejny : ) Zapuszczanie włosów wymaga mnóstwa cierpliwości, ale kiedy dostajesz maila z podziękowaniami i masz świadomość, że Twoje włosy pomogły poczuć się komuś wreszcie kobieco, wiesz, że było warto. Dla mnie to tylko włosy, które i tak zbyt szybko rosną, a dla kogoś namiastka normalności w trudnej sytuacji. Tu dowiecie się, co zrobić, żeby wspomóc akcję, to prostsze niż się Wam wydaje!

 

Często spotykam się z opinią, że kogoś nie stać na pomoc obcym ludziom. Jest jednak milion sposobów, w jakich można pomóc bez wydania ani złotówki. Nie musicie od razu pozbywać się swoich włosów. Istnieje wiele instytucji potrzebujących pomocy niematerialnej, jak chociażby wyprowadzanie psów ze schroniska na spacer. Wystarczy dobrze się rozejrzeć. Pamiętajcie, że liczy się gest, nie grubość portfela. Czas i uwaga, którą możemy komuś poświęcić, niejednokrotnie jest o wiele cenniejsza niż pomoc materialna.

A jak tam Wasze przygotowania do świąt? : )

Nie wiem, czy też tak macie, ale ja w tym roku prawie w ogóle nie czuję świątecznego klimatu : ( Włączam sobie grudniowe przeboje, piję herbatę z imbirem i goździkami, ostatnio nawet upiekłam piernikowy sernik i NIC. Macie jakieś tajemne sposoby, jak się wprawić w świąteczny nastrój?

 

You Might Also Like

  • Kubek piekielnie gorącego grzanego wina na jarmarku bożonarodzeniowym w arktycznie mroźny wieczór. 100% skuteczności 😛

    • Idę na to! 😀 Może jak będę tachać w weekend do mieszkania kłującą choinkę, to też poczuję klimat świąt 😀

  • Ale Ci muszą włosy szybko rosnąć 🙂 I masz taki super naturalny kolor. Bardzo ładne cięcie, jaram się! I jeszcze w takim celu. Na pewno mają tam niezłe wzięcie w takim kolorze! 🙂

    • No… aż bym chciała ściąć jeszcze raz!

  • Wow! To było poważne cięcie! Ale bardzo ładna fryzura z niego powstała. Nie wiem ile włosów potrzeba na perukę, ale Twoich obciętych było bardzo, bardzo dużo. Brawo!
    A co do świątecznego nastroju, może przyjdzie jeszcze tuż przed świętami?

    • Potrzeba co najmniej 25 cm. Moich było ponad dwa razy tyle. Muszę zmierzyć, ile mogłabym oddać teraz, bo może już mogę 😀
      Liczę na to, że jeszcze dopadnie mnie świąteczny klimat, bo byłabym nieźle rozczarowana, gdyby w ogóle się tak nie stało 🙁

  • Piękna akcja. Zawsze kibicuję takim przedsięwzięciom 🙂 Uważam, że pomoc drugiej osobie to tak naprawdę jedna z ważniejszych rzeczy w życiu. Staram się często, jeśli tylko mogę, nawet symbolicznie komuś pomóc. Może to też wynika z tego, że człowiekowi lepiej się robi, jak komuś pomoże? Cholera wie! Ale myślę sobie, że najważniejsze by ta druga strona przybliżyła się do swoich marzeń 🙂

    • To prawda, że pewnie często ludzie pomagają dla własnej satysfakcji, ale przecież nie ma w tym zupełnie nic złego 🙂 Ważne, że ludziom się chce! 🙂

  • Wspaniała akcja z włosami, zapuszczam, by zrobić to samo, ale kurczę wolno rosną 🙁
    Co do świątecznego klimatu, też sobie sprawiam różne przytulne dodatki i NIC. Mam nadzieję, że wkórtce jak znajdę się w rodzinnym domu na święta i poczuję zapach żywej choinki, to nadejdzie. 🙂 Może zerwij świerk do wazonu i poczuj zapach ? 😀

    • Już mam nawet żywą choinkę w mieszkaniu, ale póki co czeka na ubranie 🙂

  • U mnie każdego roku coraz gorzej z odczuwaniem świątecznej atmosfery. Może takie rarytasy są zarezerwowane wyłącznie dla małych dzieci, które mocno wierzą w magię pierwszej gwiazdki?
    Bardzo wzruszyłam się czytając Twój wpis. Zawsze okropnie żałuję, że nie mogę dać nic z siebie – włosów, bo mam ich trzy na krzyż, krwi/szpiku – bo ważę poniżej 50 kg. Muszę koniecznie rozejrzeć się wokół i znaleźć sposób, w który jednak będę mogła pomóc. To takie piękne, dać radość komuś innemu – nawet zupełnie obcej osobie.

    • To chyba nie do końca tak jest, że to odczuwanie świąt przechodzi z wiekiem. Na początku studiów przechodziłam jakieś apogeum takich uczuć, a w tym roku nic 🙁 Może dlatego, że ostatnio mam dużo na głowie i nie mam czasu na robienie własnoręcznych ozdób itd.

  • Myślę, że to piękna inicjatywa. I tak jak mówisz, czasem nie trzeba wydawać ani złotówki. Bardzo popularna jest Szlachetna Paczka, można albo w niej wziać udział, bo każdy z nas ma rzeczy niepotrzebne lub rozejrzeć się samemu, bo potrzebujących jest wiele. U mnie z klimatem świątecznym jest nieco lepiej niż dotychczas. Chyba wynika to z przygotowywania ozdób – DIY. Dziś planuję kolejne, może i to się u Ciebie sprawdzi?

    • No właśnie w ubiegłych latach, jak robiłam własnoręczne ozdoby, to wprawiło mnie to w niesamowicie dobry klimat, a w tym roku niestety mam mnóstwo spraw na głowie i nawet rzadko bywam w domu. Pewnie w tym tkwi klucz do świątecznej atmosfery 🙂

      • Bardzo możliwe, bo ja z kolei dla odmiany choruję to i siedzę w domu. A to są pierwsze święta od kilku lat, kiedy jako tako czuję ich klimat 🙂