miasto Warszawa

Domki fińskie, czyli oaza spokoju w samym środku Warszawy

28 września 2016

W samym środku Warszawy, tak blisko ścisłego centrum, w okolicy gmachu Sejmu i Traktu Królewskiego nie uświadczysz wielkich, szklanych wieżowców i gęstej zabudowy. Możesz za to zaszyć się w zielonych hektarach Łazienek i spacerować wśród eleganckich form Parku Ujazdowskiego. Na tym, jakże cennym dla miasta terenie, znajduje się coś jeszcze. Maleńkie domki fińskie pokryte ciemną farbą skutecznie kryją się w tej zieleni przed miejskim zgiełkiem. Choć wyglądają bardzo niepozornie, pamiętają jeszcze Warszawę, która na moment przestała istnieć zasypana gruzem. Skąd się tu wzięły i dlaczego Warszawiacy tak je uwielbiają?

Spod gruzu powstaje na nowo

Cofnijmy się 60 lat wstecz. Zrównana z ziemią Warszawa przy wsparciu całego kraju odradza się na nowo. Powstaje Biuro Odbudowy Stolicy mające postawić miasto na nogi. Architekci, inżynierowie i budowniczowie, którzy przybywają do miasta ze swoimi rodzinami, muszę gdzieś tymczasowo zamieszkać. Dach nad głową dały im właśnie domki fińskie, pochodzące z reparacji wojennych, jakie na rzecz ZSRR była zmuszona zapłacić Finlandia. Osiedle domków musiało znajdować się blisko kluczowych obszarów odbudowy, takich jak Stare Miasto, czy inne dzielnice centralne, stąd pomysł na to, by zlokalizować je na Jazdowie. Domki fińskie wydawały się rozwiązaniem wprost idealnym – maleńkie, złożone z prefabrykatów, łatwe do rozbiórki, ponieważ Osiedle Jazdów miało mieć charakter tymczasowy, prowizoryczny, najwyżej na 5-10 lat. Nikt wówczas nie spodziewał się, że końcem września 2016 roku będą wciąż tu stać stanowiąc urbanistyczną ciekawostkę, a już na pewno nikt nie przewidział, że jeszcze wtedy ktoś będzie je zamieszkiwać.

dsc_0328

dsc_0321

Zbyt cenny teren na maleńkie domki

60 lat później możemy spacerować między nimi i cieszyć się spokojem. Nawet cichy szum dobrze odizolowanej sąsiadującej z Osiedlem Jazdów Trasy Łazienkowskiej niespecjalnie komukolwiek przeszkadza. Niejednokrotnie powracają jednak pytania o teren, na którym domki fińskie się znajdują. Bo czy tak atrakcyjny obszar, w sąsiedztwie Sejmu, ambasad i do tego tak świetnie skomunikowany, nie powinien być przeznaczony na coś równie atrakcyjnego? Miasto kuszone jest przez inwestorów, mieszkańcy mówią jednak stanowcze „nie” chcąc za wszelką cenę zachować tę oazę spokoju i możliwość leniwych niedzielnych spacerów przy akompaniamencie starych drzew i zapachu świeżo porąbanego drewna dla siebie.

dsc_0319

dsc_0338

dsc_0335

Inicjatywa w rękach Warszawiaków

Potencjał takich miejsc niezwykle łatwo zaprzepaścić. Wystarczy jedna nieodpowiednia decyzja, niewłaściwy człowiek i brak inicjatywy. Jazdów inicjatywę ma. To magiczne osiedle jak magnes przyciągnęło do siebie działaczy, artystów i ludzi z pasją. Zajęła się nim inicjatywa Otwarty Jazdów, która dosłownie otworzyła to miejsce na ludzi. Domki fińskie są teraz siedzibą licznych stowarzyszeń, fundacji, pracowni. Spotkasz tu ludzi starszych, w średnim wieku, młodzież i dzieci. Możesz wpaść na koncert, warsztaty, czy po prostu na piwo. Zorganizujesz tu imprezę urodzinową dla siebie lub swojego dziecka. Jak zgłodniejecie po długim spacerze, warto wpaść do Zamku Ujazdowskiego i Instalacji, o których pisałam tu niedawno : )  Jak widać, niewiele z domków pozostało zamieszkanych, za to bardzo dużo się tu dzieje.

dsc_0322

dsc_0341

Osiedle Jazdów to naprawdę wyjątkowe miejsce. Z jednej strony można przenieść się myślami parędziesiąt lat wstecz, a przechodząc obok starego Zakładu Radiologii z łatwością wyobrazić sobie ciężkie czasy odbudowy miasta. Z drugiej, można poczuć klimat miejsca tak skutecznie jednoczącego mieszkańców – dzisiaj tworzących stowarzyszenia i fundacje, kiedyś zjednoczonych, by wygrać batalię z miastem, by domki fińskie nie zostały im zabrane. Przede wszystkim można tu odpocząć i zapomnieć, że jest się w środku ruchliwego miasta. Uwielbiam to miejsce.

Byliście? Jeżeli nie, koniecznie musicie się tam wybrać, a później dajcie znać, czy się Wam podobało ; )

You Might Also Like

  • Ale jak to?? Mieszkałam w Warszawie, a pierwsze słyszę, widzę i czytam o tym miejscu 😮 Niesamowite! 🙂

    • Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy – takie miałam przeczucia, że wiele z osób mieszkających w Warszawie nie słyszało o tym miejscu 🙂 W takim razie musisz koniecznie to nadrobić, jak następnym razem odwiedzisz miasto 😉

    • Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy – takie miałam przeczucia, że wiele z osób mieszkających w Warszawie nie słyszało o tym miejscu 🙂 W takim razie musisz koniecznie to nadrobić, jak następnym razem odwiedzisz miasto 😉

  • chodziłam tuż obok do podstawówki, na Górnośląską 🙂

    • To musiałaś mieć fajne spacery w drodze ze szkoły! 🙂

      • Zdecydowanie – przepiękna okolica 🙂

  • La Blonde Vita

    Jaki wspaniły klimat!

  • Oby tylko nasze wladze nie sprzedaly tych terenow pod wiezowce, bo to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Moi znajomi, kiedy przyjezdzaja w odwiedziny, sa w szoku, ze w centrum miasta mozna miec takie wiejskie domki. Ciesze sie, ze odkrylam Twojego bloga poza tym, bo bardzo ciekawie piszesz 🙂 pozdrawiam serdecznie

    • Bardzo dziękuję i też pozdrawiam! <3
      Miejsce jest idealne na spacer-ciekawostkę dla tych, którzy go jeszcze nie znają 😉

  • Ale urokliwe miejsce! Ja w Warszawie bywam tylko przejazdem. Bardzo długo myślałam, że nie za bardzo ją lubię, aż do tego roku, gdy spojrzałam na nią oczami mojego chłopaka, ktory jest obcokrajowcem. Był zachwycony, a ja pękałam z dumy 🙂 Bardzo bym chciała spędzić kiedyś kilka dni na jej poznaniu i zobaczyć na żywo takie miejsca jak to osiedle 🙂

    • O, to świetnie, że spodobało się Twojemu chłopakowi. Zdecydowanie warto poznać miasto, nie tylko od strony najpopularniejszych zabytków, ale właśnie też od takich niepopularnych miejsc, schowanych przed turystami.

  • Pingback: Trochę w duszy jesieni, czyli migawki z Saskiej Kępy - xplority()