miasto urbanistyka Warszawa

Hala Gwardii, czyli nowe miejsce spotkań na mapie Warszawy

24 października 2017
hala gwardii

Prawie rok po głośnym otwarciu Koszyków (o których pisałam tu) na mapie Warszawy pojawiła się kolejna hala, choć „pojawiła się” to może nie jest najlepsze słowo. Hala Gwardii stoi tu, gdzie stała od 1902, czyli w budynku bliźniaczym do Hali Mirowskiej, tuż za nią, przy Placu Żelaznej Bramy. Otwarcie nowej hali na pewno nie było tak wyczekiwane, jak otwarcie słynnych Koszyków. Czy to oznacza, że Hala Gwardii jest ich słabszą kuzynką? A może jest wręcz przeciwnie?

Skąd ta nazwa?

Założenie z jakim powstawała na nowo hala było nieco inne niż w przypadku wspomnianych już Koszyków. Przede wszystkim hala stoi w niezmienionym stanie, prezentując w całej swej okazałości swój surowy charakter i naturalnie piękną bryłę, której niczego więcej nie potrzeba. U góry wiszą tylko podłużne lampy, a wzdłuż ścian zawieszono czarno-białe fotografie bokserów z lat 50., kiedy to hala była własnością Milicyjnego Klubu Sportowego „Gwardia” i gdy w 1953 roku zorganizowano tu Mistrzostwa Europy w boksie.

Hala Gwardii a w niej…

Wnętrze hali podzielone jest na dwie główne strefy. Po lewej znajduje się wiele różnych stoisk, gdzie można kupić na wagę przeróżne produkty do jedzenia jak na przykład miody, sery, oliwki, świeże owoce morza, wyroby mięsne, chałwy i baklavy, których można spróbować na miejscu lub zabrać do domu. Znajdziecie tam także stoiska rzemieślników, w tym ręcznie robione mydła, świece, wiklinowe kosze i torebki, czyli mniej więcej to, czego odrobinę brakowało mi w Koszykach.

Po prawej i na wprost wejścia znajduje się natomiast wielka strefa gastronomiczna, gdzie każdy raczej znajdzie coś dla siebie. W oczy rzuciło mi się sporo jedzenia wegańskiego/wegetariańskiego, ale można też wybierać w burgerach i stekach. A najlepsze jest to, że na samym końcu, idąc wydzielonym między małymi sklepikami z piwem i winem korytarzem, można dojść do sklepu Bęc Zmiana, z czego ja osobiście ogromnie się cieszę : )

Hala, która wróciła do żywych

Hala Gwardii jest świetnym przykładem rewitalizacji w dosłownym tego słowa znaczeniu (re+vita – przywrócenie do życia). Odzyskaliśmy jako miasto przestrzeń, która do tej pory stała nieużywana, trochę niszczejąca i raczej zapomniana. Dzisiaj tętni w niej życie, a zabytkowa bryła odświeżona nową funkcją przyciąga nowe grupy społeczne, które pomogą dodatkowo ożywić tę część miasta. W tym przypadku na szczęście obyło się bez kontrowersji. Nikt nie czuje się pokrzywdzony, nikt nie skarży się na brak targowych straganów, które były tu przed laty, bo Hala Mirowska wciąż zaspokaja tę potrzebę, a Hala Gwardii jest tylko jej bardziej nowoczesnym dopełnieniem.

Jak pewnie już zauważyliście, ja reaguję całkiem dużym entuzjazmem na taką zmianę. Podoba mi się tutejszy luźny klimat, cieszę, że można wejść sobie tutaj z psem podczas spaceru, by zjeść coś dobrego. Wyobrażam sobie siebie w sobotę robiącą zapasy świeżych owoców i warzyw w Hali Mirowskiej, kupującą bukiet kwiatów tuż pod nią i przy okazji wpadającą do Hali Gwardii, by coś zjeść, napić się kawy, czy pogadać z kimś znajomym.

Jeżeli jeszcze nie byliście, wpadnijcie koniecznie i dajcie znać, jak Wam się podoba! A może ktoś już był i może podzielić się swoimi wrażeniami? : )

You Might Also Like

  • Coś takiego przydałoby się wrocławskiej Hali Targowej… Ostatnio wynieśli się stamtąd niektórzy wieloletni najemcy, bo jest mniej klientów – wycieczki przychodzą tylko zrobić zdjęcie, bo to bardzo malownicze miejsce, ale już nikt nie wchodzi na górną galerie, gdzie swój sklepik miała np. krawcowa. Ciekawe, co tam w końcu wymyślą.

    • Chyba tam nigdy nie byłam, a jak zobaczyłam w googlu wygląda naprawdę przepięknie! Szkoda, że takie miejsca często stoją tak ze swoim niewykorzystanym potencjałem. Aż żal patrzeć czasami 🙁