miasto urbanistyka

Ulica, która umiera – Jagiellońska w Nowym Sączu

21 września 2016

Niegdyś ulica Węgierska, dziś Jagiellońska, to bez wątpienia najbardziej reprezentatywna z ulic Nowego Sącza. Przez wieki stanowiła bowiem najważniejszą arterię komunikacyjną w mieście, wyznaczając główny szlak handlowy z Węgrami. Dzisiaj to ulica – deptak, mająca służyć jako miejsce, w którym rodzi się miejskie życie. Jeżeli pójdziesz tam po godzinie 17, możesz niestety się wielce rozczarować, jak na wielu innych podobnych ulicach w Polskich miastach. Dlaczego tak się dzieje, że ulice o ogromnym potencjale umierają tak łatwo?

Tragedia, która wyszła na dobre

W 1894 roku wybuchł wielki pożar Nowego Sącza, który już na zawsze zmienił jego oblicze i dał początek ulicy Jagiellońskiej takiej, jaką znamy dzisiaj. Zabroniono tu budowy parterowych domów przeznaczając działki na wyższe i zdecydowanie bardziej atrakcyjne kamienice. Wprowadzono oświetlenie, kanalizację i chodniki, by mieszkańcy mogli wreszcie przechadzać się swobodnie nie brudząc swoich butów w błocie. Kolejni burmistrzowie i mieszkańcy wspólnymi siłami sprawili, że ulica Jagiellońska stała się niezwykle prestiżowa. Każdy chciał mieć tu swój zakład, powstawały więc tu sklepy i zakłady z najlepszą galanetrią, stylowym fajansem, czy znakomitymi wyrobami cukierniczymi.

Tu bank, tam bank…

Dzisiaj idąc Jagiellońską nie miniesz wielu miejsc, które przyciągnęłyby na dłużej mieszkańców. Zdecydowanie królują banki – na 300 metrowym odcinku jest ich co najmniej 5. To dużo. Bardzo dużo, jak na ulicę, która powinna obfitować w restauracje, puby i ciekawe sklepy. W małych i średnich miastach w Polsce brakuje kultury wychodzenia „na miasto”. Na ulice wychodzi się tam zazwyczaj po coś, rzadko wychodzi się dla samego wychodzenia, by pobyć wśród ludzi, poobserwować, jak miasto żyje i zmienia się. Trochę inaczej jest z młodymi ludźmi, studentami. Oni jednak wychodzą na miasto tylko wieczorami, w weekendy i wakacje. Kto utrzyma te miejsca przez pzostały czas?

Te nieszczęsne galerie

Odkąd w Nowym Sączu pojawiły się aż trzy galerie handlowe, ulica wyraźnie zamarła. Mieszkańcy zachłyśnięci konsumpcją wolą zebrać całą rodzinę, wsiąść w samochód, spędzić w galerii cały dzień i później zapakować do tego samochodu zakupy na cały tydzień. Tak jest wygodniej. Nie trzeba martwić się o miejsce parkingowe, pogodę i duże odległości między punktami. Jakie sklepy mogłyby zatem znaleźć się na Jagiellońskiej w dobie wielkich galerii? Te luksusowe. Ładne sklepy markowe, niekoniecznie te najdroższe. Wystarczy spojrzeć na deptaki włoskich miasteczek. W Sączu jednak problemem jest to, że mało kogo na nie stać. Rozwarstwienie społeczne jest tu bardzo duże. Ci bogaci jeżdżą na zakupy do Krakowa, a biedniejsi muszą zaspokoić się niedrogimi sklepami sieciowymi. Prawie nie ma tu klasy średniej.

Ulica handlowa – relikt przeszłości?

Bardzo dobrze, że zabroniono parkować samochodom na okolicznych uliczkach, jednak miasto, zabierając ludziom taką możlwiość, powinno dać im coś w zamian. W okolicy Starego Miasta, po obu stronach wyniesienia, na którym jest usytuowane, są miejsca na zorganizowane, dobrze skomunikowane parkingi. Właściciele kamienic powinni natomiast zastanowić się, czy warto pobierać tak wysokie czynsze, w sytuacji, gdy niedługo prawdopodobnie nie będzie komu wynajmować lokali. To czynsze stanowią zazwyczaj barierę nie do przeskoczenia dla przedsiębiorców, zwłaszcza młodych, chcących otworzyć tam nowy pub lub restaurację.

img_20160917_160901

Przestrzenie publiczne są miastu potrzebne, by ludziom dobrze żyło się w mieście. Stare handlowe ulice są wizytówką miasta i decydują o wrażeniu, jakie miasto po sobie pozostawia w świadomości turystów. Mieszkańcy za to łatwiej utożsamiaja się z miejscem estetycznym i przyjaznym. Miasta powinny więc szczególnie zadbać o to, by ulice handlowe przestały wreszcie umierać.

A Ty wolisz robić zakupy w galerii, czy na ulicy? 

You Might Also Like