miasto

Naucz się życia w mieście, czyli korzystanie z komunikacji miejskiej

7 września 2016

Parę dni temu na Moście Łazienkowskim miał miejsce wypadek. Samochody zderzyły się blokując przejazd na dwóch pasach. Zanim służby dotarły na miejsce, wytworzył się niemały korek, ale nie tylko na pasach dla samochodów, a także na buspasie. Autobusy komunikacji miejskiej stały w korku gdzieś daleko w tyle za samochodami. Na jednym z portali informacyjnych wybuchła burza. Część ludzi oskarżała kierowców samochodów wjeżdżających na buspas o głupotę, a ci bronili się słowami „a co mieliśmy zrobić?”. Odpowiedź jest prosta.

Stać w korku lub skorzystać z komunikacji miejskiej

Wjeżdżasz samochodem do miasta i oburzasz się, że stoisz w korku? Hm… wkurzasz się na ludzi, którzy zrobili to samo, co Ty i razem w radosnym pędzie stworzyliście korek. Denerwujesz się, że nie możesz znaleźć miejsca parkingowego, bo wszystkie są zajete? Cóż, denerwujesz się na ludzi, którzy zrobili to, co chcesz zrobić Ty, ale byli szybsi. Gdzie tu logika? A może wkurzasz się na władze miasta, że nie stworzyli jeszcze nowego parkingu specjalnie dla Ciebie? A gdy kupisz nową lodówkę, idziesz do urzędu miasta z pretensjami, żeby dali Ci na nią mieszkanie?

Miasto jest dla ludzi, nie dla samochodów

Coraz więcej miast kieruje się w stronę idei miasta bez samochodu. Już teraz w Holandii czy Danii królują rowerzyści i piesi, a wielce prawdopodobne, że do takich miast jak Hamburg i Helsinki już niedługo nie wjedziemy samochodem. Będziemy tam mogli skorzystać tylko z komunikacji miejskiej. Dlaczego więc w Polsce tylu ludzi walczy z ideą odchodzenia od ruchu samochodowego? Czy to tylko kwestia statusu społecznego? Przecież jazda samochodem codziennie do pracy do centrum miasta się kompletnie nie opłaca! Tracimy czas na stanie w korkach, tracimy czas na szukanie miejsca parkingowego, eksploatacja samochodu i paliwo kosztuje nas więcej niż karta miejska, a i piwa ze znajomymi nie możemy się swobodnie napić. Nie wkurzaj się, że stoisz w korku, kiedy to był Twój świadomy wybór, żeby mieszkać w domu w Piasecznie i dojeżdżać codziennie do pracy. Znam ludzi, którzy też podjęli taką decyzję, ale korzystają za to z parkingu Park&Ride i wskakują w metro. Oni, choć już nie mieszkają w wielkim mieście, wciąż umieją w nim funkcjonować.

nowy-swiat

Nowy rodzaj terroryzmu?

Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest tak, że samochód zawsze jest złym wyborem. Gdybym miała dwójkę dzieci, które trzeba odstawić do szkoły i zakupy do zrobienia dla całej rodziny pewnie też nie korzystałabym z komunikacji miejskiej, tylko wskoczyłabym za kierownicę. Rozumiem ludzi, którzy mają do przewiezienia nieporęczne bagaże, jeżdżą w nocy, w dalszą trasę lub po prostu mają nawał rzeczy do załatwienia, każde na innym końcu miasta. Ale wyobraźcie sobie, o ile byłoby lepiej, gdyby każdy korzystał z samochodu wtedy, kiedy naprawdę byłoby to konieczne.

Parking Konstytucji

Czy chcemy, żeby nasze przestrzenie publiczne wyglądały jak Plac Konstytucji? Przecież w tej chwili to wielki, niedostępny parking odgrodzony z każdej strony ruchliwymi ulicami, służący ludziom tylko do zostawiania swoich samochodów. Czy to w ogóle nadal jest plac? A co z chodnikami-parkingami? Samochody zabrały ulice, które kiedyś były bardziej społeczne niż komunikacyjne. Teraz tak często zabierają nam i tak już zmarginalizowane chodniki. Na szczęście wciąż mamy ładne place, o które, jak tak dalej pójdzie, niedługo może przyjść nam walczyć.

plac-konstytucji-2

P.S. Porównanie samochodu z lodówką to parafraza słów Gila Peñalosy, które miałam okazję usłyszeć przedwczoraj na wykładzie „Uliczna demokracja. Jak współtworzyć lepsze miasta?”. Peñalosa jest genialnym człowiekiem i ma na swoim koncie naprawdę świetne wystąpienia. Kiedyś pełnił stanowisko Dyrketora Wydziału Parków, Sportu i Rekreacji Miasta Bogota i nadal działa w obszarze projektowania „miast szczęśliwych”.  Cały wykład był oparty między innymi na obserwacjach i przykładach prosto z naszego podwórka. Jego wystąpienie utwierdziło mnie w przekonaniu, że polska miejska rzeczywistość wcale nie musi wyglądać jak wygląda, że zmiany są możliwe i to w krótkim czasie, jeżeli tego będziemy chcieli. Posłuchajcie sobie tu jego wystąpienia na TEDzie.

You Might Also Like

  • Okej, przyznaję – całe życie mieszkałam w mieście, które może do najmniejszych nie należało, ale spokojnie dało się wszędzie dość pieszo. Godzina spaceru i można było przejść z jednego końca na drugi. A potem przeprowadziłam się do Krakowa. Ja, która od zawsze bała się komunikacji miejskiej (że się zgubię, że źle wysiądę, że mnie ktoś zaatakuje, zgwałci i w ogóle zabije :D). Szybko musiałam się sprawnie ogarniać tramwaje i teraz nie mam z tym najmniejszego problemu. Ale pamiętam swoje początki – to było niemalże traumatyczne. 😀

    • Ha! Ja pamiętam, kiedy jako dziecko jechałam pierwszy raz sama autobusem. Musiałam kupić bilet u kierowcy i akurat trafiłam na bardzo niemiłego Pana, który powiedział, że mi nie sprzeda, bo nie ma jak wydać z 5 zł i to nie jego problem. Musiałam chodzić od pasażera do pasażera i prosić, żeby mi ktoś rozmienił te 5 zł. Przeżyłam chwilę grozy, kiedy myślałam, że albo będę musiała jechać na gapę, albo będę zmuszona wysiąść 😉 Wtedy nauczyłam się, że trzeba korzystać z kiosków lub automatów 🙂