miasto smak miasta Warszawa

Koszyki – genialny koncept czy wielkie rozczarowanie?

3 listopada 2016

Koszyki… ich otwarcie było wyczekiwane przez Warszawiaków niemalże jak przywrócenie Mostu Łazienkowskiego przez mieszkańców Pragi-Południe. Duży szum jeszcze przed pierwszym złożonym zamówieniem znacznie wywindował oczekiwania. Hala okazała się miejscem równie modnym, co kontrowersyjnym. Każdy spodziewał się po niej czegoś innego. Starsze panie z wózkami liczyły na halę sprzed lat, młodzi hipsterzy spodziewali się czegoś kompletnie nowego, nie ważne co by tam było, ważne by dało się to określić słowami „miejsce-koncept”. Moja opinia pojawia się dosyć późno, bo aż dwa tygodnie od otwarcia. Z pewnością był tam w międzyczasie już każdy, lub chociaż zna kogoś, kto tam był. Wolałam jednak poczekać aż kurz opadnie i pierwsze steki zostaną strawione.

Warszawski tygiel

Takie hasło nierozłącznie towarzyszy nazwie Koszyków. Być może jestem językową ignorantką, ale nie miałam zielonego pojęcia, co to jest i musiałam posiłkować się słownikiem. Dla wyjaśnienia – z nieużywanego już języka polskiego tygiel to taki niewielki garnuszek z rączką lub jego zawartość. Z drugiej strony tygiel oznacza także mieszankę kultur. Hasło wskazuje nam więc kilka kierunków. Użycie starego polskiego słowa może oznaczać nawiązanie do tradycji. Jego inne znaczenie przywołuje za to skojarzenie z miejscem, w którym kultury i smaki przenikają się ze sobą. A jakby tego było mało, brzmi jeszcze bardziej hipstersko niż „miejsce-koncept”. Wielorakość znaczeń sugerowałaby, że to miejsce dla każdego. Jednak czy aby na pewno tak jest?

koszyki-4

koszyki-5

 To nie miejsce dla wózków

Najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną są panie z wózkami na zakupy. Na otwarciu pojawiło się ich całkiem sporo, jednak nie zdradzały zbyt wielkiego entuzjazmu. Przykro było patrzeć, gdy dosyć niezdarnie poruszały się w tłumie rozemocjonowanych ludzi i nie za bardzo wiedziały, co ze sobą zrobić. Wyraźnie liczyły na coś innego. Pewną ulgę przyniósł im zapewne widok stoiska mięsnego i warzywnego na końcu alejki, który wyglądem przypomina wiele znanych i lubianych bazarków. Podejrzewam jednak, że 48 zł za kilogram piersi z kurczaka nie był tym, czego szukała większość z nich.

koszyki-7

koszyki-6

koszyki-8

koszyki-14

Smaczne dylematy

Z nowych Koszyków natomiast z pewnością cieszyć się mogą wszyscy smakosze, a zwłaszcza fani jedzenia z różnych zakamarków świata. Od sushi po kiełbasę, od porządnego mięcha po vegański hummus. Rozmaite zapachy unoszą się w powietrzu mieszając się z ludzką ekscytacją. Jest tłoczno, bardzo tłoczno, ale mimo to przyjaźnie. Decydujemy się na tacosy z Gringo, o którym wspominałam już  Wam w październikowym overview. Ja poluję na miejsca siedzące, a chłopaki w międzyczasie przynoszą z Baru Koszyki coś do picia. Gdy zaczynamy się zbierać, nasz stolik rezerwuje sobie para uśmiechniętych staruszków z tacką pełną jakiegoś pięknie pachnącego jedzenia. Starsza pani z rozbrajającą szczerością cieszy się, że była szybsza od młodszych dziewczyn, które czekają na stolik po drugiej stronie i życzy nam miłego dnia.

koszyki-3

koszyki-9

koszyki-13

Centrum handlowe 3.0

Co nie od razu rzuciło mi się w oczy, ale zaczęło we mnie z czasem narastać, było poczucie, że znajduję się w trochę innym centrum handlowym. To tak jak wtedy, gdy umawiasz się na spacer, oboje zgodnie udajecie, że to tylko spacer, ale tak naprawdę dobrze wiecie, że to randka. W Koszykach zamiast sklepów przeważają punkty gastronomiczne, ale godziny otwarcia, obecność takich sklepów jak Rossmann, Duka, Piotr i Paweł, przywołuje skojarzenie z centrum handlowym. Być może warto byłoby postawić na rzemiosło, które stanowiłoby dodatkowy katalizator aktywności. Mam świadomość, że czynsz zapewne niski nie jest. Mogłyby to być dobra nieco bardziej wyszukane, byleby jedzenie nie było jedynym powodem, dla którego ludzie się tu pojawiają.

koszyki-11

koszyki-12

koszyki-10

Koszyki onieśmielają. Tak mówią, wtłaczające nam na siłę kompleksy, media. Czy to nie kolejna mekka bogatych Warszawiaków? Gdzie podział się klimat starej hali pełnej mięsa i warzyw?

Hale, w których możemy kupić ziemniaki, antrykot i orientalne przyprawy, już mamy. Koszyki to pierwsza food hall w Polsce, na wzór tych, które cieszą się wielką sławą w innych częściach Europy. W Koszykach możemy usiąść przy jednym stole ze znajomymi i jeść tacosy za 9 zł, podczas gdy oni będą konsumować steka z argentyńskiej wołowiny sezonowanej za kilkadziesiąt złotych więcej. I wszystko to pod konstrukcją odrestaurowanych kratownic mających przed powstaniem hali służyć za wzmocnienie twierdzy Modlin. Spójna estetyka Koszyków, w tym retro neonów i industrialnych żyrandoli, wyróżnia się z wszechobecnego kiczu reklam.

Koszyki to miejsce ze smakiem. I ten smak mi odpowiada. Liczę jednak po cichu na to, że gdy emocje już opadną i każdy „zaliczy” tu swoją wizytę, pojawi się odrobinę więcej pikantnych przypraw, zamiast łagodnej, mdłej śmietanki.

A Wy jakie macie wrażenia? : )

You Might Also Like

  • Co prawda nie mieszkam w Warszawie, ale w końcu wiem dlaczego tyle osób wrzucało na Instagram zdjęcia z tego miejsca 😉 Pozdrawiam!

    • Oj tak, zatrzęsienie tego było na Instagramie 😀

  • Hm. Pierwsze słyszę, ale coś mi się wydaje, że to miejsce nie dla mnie 😛

  • Niestety Warszawa to nie moje rejony, ale miejsce zapowiada się fenomenalnie. Jeśli będę z kolejną wizytą w stolicy to na pewno tu zajrzę *.*

  • No to już znasz kogoś kto tam nie był 😛 ;).
    Wygląda na niezwykle klimatyczne ale też hipsterskie miejsce. Dam sobie ręckę uciąć że cześć
    warszafki z cherlotte i planu B się tam przeniosła 😉

    • Ale na pewno znasz kogoś, kto był! 🙂 Myślę, że nie straciłabyś ręki 😀

  • Pierwszy raz słyszę o tym miejscu i jak tylko będę w Warszawie koniecznie muszę się tam wybrać. Nie wiem jak jest w rzeczywistości, ale na zdjęciach wygląda na mega klimatyczne i ciekawe! 🙂

  • Marcin

    Zgadzam się z Tobą, że miejsce ma jeszcze niewykorzystany potencjał – na razie bardzo dobrze spełnia potrzeby warszawskiego foodie, który chce w weekend wyskoczyć z innym warszawskim foodie w ciekawe miejsce 🙂

    Moim zdaniem Koszyki mogłyby wziąć przykład z londyńskiego Borough i dodać trochę życia, elementów Targowiska 3.0, a nie restauracyjnej części Galerii Handlowej 3.0 🙂

    LINK do Borough: http://boroughmarket.org.uk

    • Targowisko 3.0 to dobry kierunek 🙂 Druga Hala Mirowska nie jest nam potrzebna, ale kilka elementów targowiska mogłoby ożywić nieco atmosferę 🙂

  • Nie jestem na bieżąco z tym, co się dzieje w Warszawie, o Koszykach czytam pierwszy raz. Od strony wizualnej bardzo mi się podobają, fajny klimat, choć mnie pewnie trochę onieśmieliłaby hipsterskość 😉
    Podoba mi się, że opisałaś to miejsce z dystansem 🙂

    • Zobaczymy, czy w dłuższej perspektywie hipsterzy tam zostaną, czy znajdą sobie coś innego 🙂 Czas pokaże. Może wrócą na Zbawixa 😀

  • Wygląda klimatycznie. Ja bym do takiego miejsca chodziła, jeśli tylko ceny nie są jakieś odjechane w kosmos, no i tłumy może z czasem się przerzedzą. Tacos wyglądają smakowicie 🙂
    Fajna nowa wersja logo bloga!

    • Niektóre ceny są odjechane, ale nie zawieszałam na nich dłużej wzroku, wybrałam tacosy za 9 złotych 😀
      Dzięki! Nie sądziłam, że ktoś zauważy zmianę 😀

  • Ceny trochę przerażają, ale miejsce ma klimat. Z tego co mogę zauważyć po zdjęciach. Żarówki zwisające z sufitu prezentują się przepięknie 🙂

  • Świetne miejsce. Byłam tam, gdy ostatnim razem odwiedziłam Warszawę. Widać, że wszystko nowiutkie i świeże. Ceny dla mnie trochę z kosmosu, no ale to Warszawa 🙂 Klimat mi się bardzo podobał, może troszkę hipstersko, ale bez przesady. I podoba mi się opcja, że przychodzą znajomi, zamawiają w różnych restauracjach, a jedzą razem. Każdy szczęśliwy.

    • Dokładnie tak, w knajpach nie mamy aż takiego wyboru, a często jak wybór jest duży, to jakość dań nie powala. Tutaj można wybierać do woli 🙂

  • Na mnie koszyki zrobiły fantastyczne wrażenie. Cieszy mnie że mamy w Warszawie Food hall z prawdziwego zdarzenia. bardzo podobał mi się ten koncept w wersji na świezym powietrzu (nocny market na Dworcu Głównym), ale to impreza sezonowo-weekendowa.

    Niemniej ten widok starszych Pań z wózkami pod halą musiał być rzeczywiście smutny 🙁

    • Tak, świetnie, że w Warszawie robi się tak dużo podobnych miejsc. Koszyki, nocny market latem i no i targ śniadaniowy, który od tego weekendu też zagościł w hali MZA na Żoliborzu. Muszę się tam wybrać, bo spodziewam się niepowtarzalnego klimatu 🙂

  • Damian Panek

    Miejsce na pewno ciekawe, ale wzbudza wiele emocji. Z kilku względów:

    – Sieciówki typu Bierhalle czy Świat Książki nie bardzo pasują na parterze wśród tych ‚nowych konceptów gastronomicznych’
    – Miejsca siedzące i stoliki niedaleko baru są w niedostatecznej ilości jak na porę wieczorną w weekend, o górze nie wspominając, jak ktoś korzysta z lokali, do których się nie wchodzi do środka. Duże prawdopodobieństwo, że nie będzie gdzie usiąść. Niektóre tego typu hale są na zasadzie przechodniej w innych krajach europejskich.
    – Ceny. Są lokale tańsze, są droższe, ale niektóre to stanowcza przesada. Wystarczyło być na Borough Market żeby przekonać się, że tam np. 1 ostryga jest tańsza niż tutaj. O sokach nie będę wspominał. W Barcelonie za 1 euro są świeżo wyciskane, a za 2 euro można tam zjeść miskę owoców morza.

    Ciekawie artykuły:

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,54420,20930131,dlaczego-w-hali-koszyki-jest-drogo-i-nie-ma-stoisk-z-pietruszka.html
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20927053,raki-w-lodzie-i-misternie-przystrzyzone-brody-nowe-koszyki.html

  • Ja byłam zaskoczona, że przychodzi tu sporo obcokrajowców i dojrzałych osób. Dla mnie to miejsce jest świetne i sam pomysł jest naprawdę ciekawy. Co prawda nie wszystkie smaki przypadły mi do gustu, ale kilka pysznych restauracji już tam odnalazłam. Myślę, że problemem jest nazwanie hali targowiskiem (z takim napisem wszędzie można znaleźć plakaty na mieście), bo właśnie stoisk z produktami spożywczymi jest tu najmniej.
    Ja raczej unikam hipsterskich miejsc, ale to bardzo mi się spodobało. 🙂

  • Diana

    Bardzo ladnie to wyglada. Ja tylko slyszalam, ze Koszyki to taki blizniak Hali Targowej we Wroclawiu.

    • Kurczę, byłam parę razy we Wrocławiu, ale nigdy nie byłam w Hali Targowej. Muszę to kiedyś nadrobić, bo mnie zaintrygowałaś 🙂

      • Diana

        Mowia, ze Hala Targowa jest ladniejsza 😛 No bo jednak sam budynek jest bardzo okazaly. Ja sie zgadzam, no ale w koncu jestem Wroclawianka 😉