lifestyle

Listopadowe overview

6 grudnia 2016

W niedzielę wróciłam z cudownego weekendu w Poznaniu, pod koniec tygodnia napiszę o tym co nieco. W ferworze wyjazdu zapomniałam natomiast o podsumowaniu listopada! Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę małą obsuwę.  Bardzo się cieszę na przyjście grudnia, to mój miesiąc, na który czekam cały rok. Cześć, grudniu!

Ale wracając do tematu… oto mój listopad:

W mieście

W listopadzie nie miałam zbyt wiele czasu na włóczenie się po mieście, ale udało mi się spędzić prawdziwie magiczne pół godziny w Fotoplastikonie. Do tej pory kojarzyłam to miejsce tylko z „Czasu honoru” i myślałam, że jego wygląd został dostosowany na potrzeby serialu, tymczasem nie! Po wejściu za drzwi można naprawdę poczuć się jakbyśmy przenieśli się parę dekad wstecz.

dsc_0267

dsc_0261

Miejscem, które totalnie mnie zaskoczyło, był skatepark pod Mostem Poniatowskiego, o którym pisałam w jednym z postów. To jest zdecydowane numer jeden poprzedniego miesiąca : )

dsc_0082

W kuchni

W listopadzie chyba nie byłam w żadnym nowym miejscu na kulinarnej mapie Warszawy. Ale właściwie, czy Wy już wiecie, że ja bardzo lubię gotować? Uwielbiam duże weekendowe śniadania. Mój apetyt jest ogromy w pierwszej części dnia. Podejrzewam, że przy śniadaniu mogłabym zawstydzić niejednego lubiącego jeść faceta. Niestety w tygodniu równie zawzięcie lubię ustawiać kolejne drzemki i muszę ratować się czymś małym do jedzenia. Zaległości nadrabiam w weekend, kiedy mogę pozwolić sobie, jak przykładowo w listopadzie na awokado z jajkiem i sałatką z szynki długo dojrzewającej, pomidorów i niebieskiego sera.

dsc_0132

W głośniku

Gdy słucham muzyki, to ostatnio decyduję się na jazz lub jakąś spokojną instrumentalną muzykę. Tak mam co roku późną jesienią. Ale słuchawki zakładam też z innych powodów. W listopadzie przesłuchałam audiobook „Siła nawyku”. Autorem książki jest Charles Duhigg. Ogromnie Wam ją polecam, jeżeli chcecie zobaczyć, jak tworzymy nasze nawyki, jak wprowadzić do życia nowe lub pozbyć się tych złych. Po książkę sięgnęłam dzięki Oli z bloga Wild Rocks i zapewniam Was, że to, co jest na tych paruset stronach jest #dzikodobre

W wolnym czasie

Łażę po mieście. Na przykład po Saskiej Kępie i Powiślu.

Piję herbatę z imbirem.

Odpoczywam.

saska-kepa-13

listopad

W kosmetyczce

Chociaż okres totalnego włosomaniactwa mam póki co za sobą, to nadal mam małego bzika na punkcie tej części pielęgnacji. Maski Kallos uwielbiam, mam swoje ulubione, ale w listopadzie postanowiłam spróbować czegoś nowego. Kupiłam tego żółtego, bananowego giganta i przepadłam. Po pierwsze w zapachu, po drugie w miękkości włosów po jego nałożeniu. Nie ma to jak dobra pielęgnacja za grosze.

dsc_0426

W internecie

Żaden wpis nie zapadł mi w zeszłym miesiącu jak ten od Olgi z Grey Moka. Z jednej strony można by powiedzieć, że tak prosty, z drugiej tak orzeźwiający i dający do myślenia. Dziewczyny (bo do Was kierowany jest wpis), przeczytajcie : )

Listopad był całkiem przyjemny, ale myślę, że grudzień ma dużą szansę być jeszcze lepszy. Pamiętajcie, żeby nie odkładać kupowania prezentów na ostatni moment, bo w nic tak skutecznie nie psuje przyjemnej atmosfery świąt, niż czekanie w kilometrowych kolejkach w centrach handlowych. Już teraz są dzikie tłumy. Ja już pomału wprawiam się w świąteczny klimat, planuję słodkie wypieki i nie mogę doczekać się aż w moim mieszkaniu zapachnie igliwie małej, żywej choinki. Bilety do domu już kupione, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by przeżyć ten grudzień w niezapomnianej atmosferze i robić wszystko, by ten czas trwał jak najdłużej : )

Dobrego dnia!

You Might Also Like

  • Marta! Cieszę się, że mój wpis przypadł Ci do gustu i w jakiś sposób zapadł w pamięci :). Tyle treści wokół nas, że to naprawdę duże wyróżnienie.

    Twój listopad wygląda na ciekawy i spokojny :). Taki akurat!
    Mnie daleko do włosomaniaczki, ale zawsze kusiła mnie waniliowa maska do włosów Kallosa. Uwielbiam waniliowe zapachy! Boję się tylko, że nie pachnie za ładnie. Masz z nią jakieś doświadczenia?

    • Niestety nigdy jej nie używałam 🙁 Mam doświadczenia z algową, keratynową, jaśminową, latte i tą bananową. Mój numer jeden póki co to algowa, na drugim miejscu plasuje się banan i jaśmin 🙂

  • Nie ma to jak herbata z imbirem 🙂 Uwielbiam. Ja również cieszę się na świąteczny grudzień. Listopad to zdecydowanie nie mój miesiąc 😉

    • Herbata z imbirem najlepsza, zwłaszcza gdy doleje się parę kropel domowego syropu malinowego! 🙂

  • To śniadanko wygląda pysznie, dokładnie moje smaki. Jutro sobie kupię taką szynkę i niebieski ser:)
    Teraz bardzo często jem właśnie prostą sałatkę z pomidorków koktajlowych, oliwek, czosnku, oliwy z oliwek i fety (ale takiej porządnej fety, nie pierwszej lepszej). Smaki śródziemnomorskie są najleepsze, mogę się tym objadać bez końca! Tylko wszystko musi być dobrej jakości, szczególnie oliwa i ser.

    Dobrze, że wzięłam z Ciebie przykład i też sobie kupiłam już bilety do domu z długim wyprzedzeniem, dzięki temu mam wagon bezprzedziałowy i miejsce przy oknie:D awww, nie mogę się doczekać powrotu na święta.