miasto

Lublin na szybko

25 lipca 2017
Lublin

Warszawa ma tę dużą zaletę, że jest świetnie skomunikowana z wieloma miastami. Chcesz odwiedzić Kraków? Nic prostszego! Masz ochotę na Poznań? Wystarczy wsiąść do pociągu. A co powiesz na to, by tym razem wybrać się na wschód i odwiedzić kulturalną stolicę tej części Polski? Wsiadaj w pociąg, Lublin już za dwie godziny*!

Tu, gdzie Stare Miasto co dzień ożywa

W Lublinie byłam trzy razy i każdy z wyjazdów wspominam bardzo miło. To jedno z tych miast, które ożywa po zmroku, a knajpy wypełniają się rozmaitymi głosami i światłami. Dużo się tu dzieje. Latem co chwila można trafić na jakiś festiwal, czy to festiwale kultur wschodnich, festiwal smaków czy festiwal kuglarski. Stare Miasto jest wypełnione knajpkami, dzięki czemu nawet w czasie deszczu jest co robić i jednocześnie można napawać się klimatem wschodu.

Po przekroczeniu jednej z bram do Starego Miasta ma się wrażenie przeniesienia wprost do czasów rozkwitu renesansu. Pożary trawiące w przeszłości miasto sprawiły, że dzisiaj najstarsza część miasta ma bardzo jednolity charakter. Niewiele zachowało się starszych budynków. By poznać dokładnie bogatą historię miasta, szczególnie polecam Lubelską Trasę Podziemną, gdzie podczas spaceru po staromiejskich podziemiach można poznać całą przeszłość Lublina.

Miasto piwem płynące

Lublin ma także bardzo bogatą historię browarniczą. Perła, ze swoją ponad stuletnią tradycją, ma swoje początki właśnie w tym mieście. Założona przez jedną z żydowskich rodzin, odzyskana po wojnie przez jedynego ocalałego po holocauście potomka, później znacjonalizowana, działa do dzisiaj w Browarze Nr 1. Piwo spotkacie więc w każdej knajpie, od Perły, przez inne mniejsze browary, aż do bardziej unikatowych kraftów. My odwiedziliśmy Perłową Pijalnię Piwa, gdzie w designerskim wnętrzu, przy długiej ladzie serwowane są różne rodzaje piwa. Szczególnie fajnym rozwiązaniem jest możliwość zamówienia deski z czterema rodzajami piwa po 125 ml, dzięki czemu można z łatwością wszystkiego spróbować.

Bryła, która przyciąga, wnętrze, które przejmuje

Zupełnie przypadkiem znalazłam się przed bryłą Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Nie mogłam przejść obok bez wejścia na zapraszające, wyrastające z placu i unoszące się ku budynkowi pochyłości. Kiedy już tam stałam, wiedziałam, że chcę zobaczyć, co kryje się we wnętrzu i po chwili już byłam w środku i kluczyłam po korytarzach. Zachwyciłam się wnętrzem, brutalnie surowym betonem i gołą cegłą. Ciekawość ciągnęła mnie ku górze i słusznie, bo na samej górze czekały mnie szklane korytarze i widok na panoramę Lublina. Dawno żaden budynek nie zrobił na mnie tak oszałamiającego wrażenia. Żałowałam tylko, że nie mam ze sobą aparatu i muszę ratować się telefonem.

Obiecuję Wam, że kiedyś wybiorę się do Lublina na dłużej niż 24 godziny, wezmę ze sobą aparat i przygotuję bardziej kompleksowy wpis. Szkoda byłoby mi się jednak nie podzielić z Wami tą krótką relacją z Lublina. Może zainspiruję kogoś do wybrania się tam jeszcze tego lata?

Wiem, że mam kilku czytelników z tego miasta. Co polecacie zobaczyć następnym razem, Kochani? : )

Edit: Wciąż nie miałam okazji spróbować cebularza : (

*Teraz trwa modernizacja trasy, więc pociągi jadą 30-40 minut dłużej.

You Might Also Like

  • Centrum Spotkania Kultur wygląda świetnie!
    Dla mnie to drugi koniec Polski, wcale nie tak łatwo się tak wybrać…
    Przypomniało mi się ostatnio, że byłam kiedyś w Zamościu! Szkoda, że wtedy nie interesowałam się jeszcze architekturą i nic praktycznie nie pamiętam ;(

    • Doskonale Cię rozumiem! Jak mieszkałam na południu Polski, to na północy nie bywałam praktycznie w ogóle… Teraz nadrabiam tym, że Warszawa jest mniej więcej po środku 🙂 Musisz sobie kiedyś zrobić wypad na wschód i zaliczyć za jednym razem Lublin, Zamość jeszcze raz, Kazimierz Dolny i Sandomierz (w dwóch ostatnich też jeszcze nie byłam) 🙂

      • O, w Sandomierzu i Kazimierzu Dolnym byłam z rodzicami na tych samych wakacjach, co w Zamościu, jakieś 15 lat temu, jak nie więcej 😀