lifestyle

Majowe overview – Blog Conference Poznań i parę innych

31 maja 2017

 

No i kończy się maj… Aż trudno w to uwierzyć! Przez tę brzydką pogodę, która tak długo nas zamęczała, miałam wrażenie, że wiosna dopiero się zaczyna, a tu już prawie lato : ( A może to tylko mi ten miesiąc tak szybko zleciał? W końcu działo się dużo!

W blogowaniu

Wybrałam się na pierwszą w moim życiu konferencję blogerską i mega mi się podobało! Wreszcie miałam okazję posłuchać ludzi, których czytam od lat, tak jak Andrzeja TucholskiegoStayFly, MDCB czy Style Digger. Większość prelekcji mijała mi w mgnieniu oka. Na szczęście sporo sobie zanotowałam, bo jest o czym myśleć. Drugą fajną stroną takiego wydarzenia są bez wątpienia ludzie, których się poznaje i choć nie zabłysnęłam co prawda jako lew salonowy (na to przyjdzie czas), cieszę się z każdej nowo poznanej osoby.

blog conference poznań

Przy okazji odwiedziłam Poznań, w którym zakochałam się w grudniu. Cały weekend spędziłam z kochaną Natalią, która zabrała mnie do paru fantastycznych miejsc. Nie wiedzieć, czemu głównie z jedzeniem – takie z nas łasuchy, hehe. Byłyśmy więc i na wegańskim ramenie w Wypasie i na dobrej paście w Tapasta, gdzie makaron robiony jest ręcznie. Przeszłyśmy kawał miasta, co odbiło się obtartymi przeze mnie stopami (kto mądry łazi tyle kilometrów w butach na obcasie…?), ale warto było, bo weekend był przepiękny!

Na mieście

Kiedy przestało wreszcie padać i raz na parę miesięcy (mam nadzieję) pożegnaliśmy się z zimą, po mieście chodziłam całkiem sporo. Widać to zresztą po wpisach z ubiegłego miesiąca. Byłam na spacerze po MDM-ie, wybrałam się wreszcie lepiej poznać Żoliborz, kolejny raz obeszłam Grochów, by udowodnić Wam, ze dobrze się tu mieszka, a w zeszłym tygodniu szukałam dla Was dżungli w mieście.

Odwiedziłam też parę nowych miejsc. Podczas wizyty na Żoliborzu wpadłam do Prochowni na swoje pierwsze matcha latte. Od tamtej pory ten smak wciąż za mną chodzi!

Byłam też w trzech przyjemnych kawiarniach. Na Grochowie wpadłam do kawiarni Cafe u Krawca, o której pisałam Wam we wpisie o Grochowie, a poszukując miejskiej dżunlgi odwiedziłam ETNO CAFÉ. Między jednym a drugim zdjęciem Placu Konstytucji zajrzałam natomiast do Ministerstwa Kawy. Znacie to miejsce? Jeżeli nie, wpadnijcie, bo mają dobrą kawę z różnych stron świata. Mi jednak tym, co podobało się w tym miejscu najbardziej był widok na Kościół Zbawiciela i cały plac.

maj

(Cóż… zawsze pokazuję język, gdy nie wiem, jak „zapozować”.)

W kuchni

W weekendy, jak zawsze stawiam na dobre śniadanie. Przetestowałam niedawno jajka w chmurce. Mega prosta rzecz, a efekt niesamowity! Wystarczy oddzielić białko od żółtka, białko ubić na sztywną pianę z odrobiną soli, ułożyć na blasze na papierze i w środku umieścić żółtko. Tak przygotowane jajko piec w 180 stopniach przez 8 minut.

Na obiad za to ciągle jadłabym warzywa sezonowe gotowane na parze. Ziemniaki, kalafior, szparagi, cukinie… mniam! Ulubiona wersja to ta z jajkiem sadzonym i kubkiem kefiru. Wiosno, trwaj!

Wypróbowałam też brownie z czerwnej fasoli, ale… nie wyszło najlepsze. Było zdecydowanie zbyt mało czekoladowe, ale w sumie mogłam to przewidzieć, bo poszły do tego tylko 3 łyżki kako. Macie jakiś sprawdzony przepis?

W wolnym czasie

Ostatnio tylko uczę się, zdaję egzaminy i tonę w notatkach. Mam nadzieję, że u Was dzieje się coś ciekawszego ; )

Na szczęście zapach moich ukochanych konwalii podnosi mnie na duchu : )

Dajcie znać, jaki był Wasz maj.

Dobrego dnia!

 

 

You Might Also Like

  • Powodzenia na egzaminach! 🙂 Konwalie uwielbiam i też staram się nimi nacieszyć na zapas.
    Czytałam wiele dobrego o Tapasta, muszę tam się wybrać przy najbliższej okazji. Również jestem łasuchem. 🙂 No i to jajko w chmurce – wygląda obłędnie!

    • Dzięki, mam nadzieję, że wszystkie egzaminy szybko miną 🙂
      Jajka w chmurce wypróbuj koniecznie, a Tapasta jest super. Dawno nie jadłam tak pysznej carbonary! 🙂

  • Jak dobrze, że brzydka pogoda już dawno za nami, słońca przygrzewa +25, a jedyne, na co można narzekać to gwałtowne burze z piorunami. Idzie lato, nie ma co 🙂
    Ale u Ciebie smacznie w tym maju, (jestem po obiedzie, a już nabrałam ochoty na jakieś sezonowe warzywko ;))
    Ach, jeśli dobrze pójdzie to może wybiorę się przed wakacjami do Poznania, żeby poznać to miasto, które tak bardzo kolejny raz zachwalasz 🙂

    • Poznań jest naprawdę super 🙂 Żałuję, że poznałam to miasto dopiero w tym roku, zwłaszcza, że jest stosunkowo blisko od Warszawy. Ja chyba wybiorę się tam jeszcze jesienią na wystawę Fridy Kahlo, więc w tym roku nadrabiam za całe życie 😀

  • Kiedy słyszę, jak ludzie oceniają (przeważnie) listopad, mówiąc, że jest zbiorem poniedziałków z wszystkich miesięcy, tak u mnie stanowczo tym krzywym workiem nędzy i rozpaczy był właśnie maj. Urwanie zmęczonej głowy- przez naukę i wichury, które północno-wschodniej Polski nie oszczędzały.. Czerwiec musi być inny czy tego chce czy nie. Wszystko poplanowane, gotowe do odhaczania, a jak na Ciebię patrzę, to jeszcze bardziej chce mi się ruszać w drogę po taki uśmiech szeroki! Wiosennie tu u Ciebie mimo odgórnej aury!

    • Dokładnie, ten początek wiosny był wręcz tragiczny! Pokładam wielkie nadzieje w czerwcu i pogodzie, bo kurczę, kiedyś trzeba nałapać tej witaminy D 🙂

  • Czy ja dobrze widziałam, czy to Carbonara? 🙂
    Moje pierwsze ciasto z fasoli również nie należało do udanych, ostatnio robiłam z innego przepisu i wyszło niezłe 🙂
    2 puszki fasoli, 4 jajka, 2 banany, 3 łyżki kakao, 3/4 szkl. ksylitolu, półtora łyżeczki sody lub pp, 3 łyżki oleju. Wszystko należy blendować około 10 minut i piec w temperaturze 180-200 stopni przez okolo 30-40 minut 🙂

    • Carbonara, dokładnie! 🙂
      Jak uporam się z sesją, będę szukać idealnego fasolowego brownie. Następnym razem wypróbuję Twojego przepisu, dzięki! 🙂

  • Pomysł na jajko w chmurce podbił moje serce <3
    PS. Super było wpaść na Was z Natalią na BCP!