Meksyk

Meksyk, czyli mój trip życia po Jukatanie

8 marca 2017

Kiedy siedzę w Warszawie w grubym swetrze, pijąc herbatę z imbirem, a za oknem pada deszcz, słoneczne plaże Jukatanu jawią mi się niczym sen. Niezwykle daleki i nierealny. A jednak, spędziłam tam 3 niesamowite tygodnie. Zostało mi po nich milion piegów, lekka opalenizna, ale przede wszystkim bez liku wspomnień i cudownych przeżyć, które zostaną ze mną na zawsze. Meksyk zaoferował mi dużo, DUŻO więcej, niż się tego spodziewałam i już teraz wiem, że muszę tam jeszcze wrócić.

Wszystko to ciężko byłoby ująć w jednym wpisie, dlatego swoją relację postanowiłam rozbić na parę części. Tutaj znajdziecie moje ogólne wrażenia i informacje, a na tematy bardziej szczegółowe rozpiszę się w osobnych postach, do których linki znajdziecie w jednym miejscu, pod odpowiednimi akapitami. Kiedy sama przygotowywałam się do wyjazdu spędzałam godziny na szukaniu przydatnych informacji, jednak Meksyk wciąż jest kierunkiem na tyle nietypowym, że nie było to proste zadanie, zwłaszcza na polskich stronach i dotyczących tej części kraju, do której się wybierałam. Mam nadzieję, ze uda mi się stworzyć tutaj dla Was małe kompendium wiedzy, które pozwoli Wam ze spokojem wyruszyć w podróż życia po Jukatanie! : )

 

 

Na ulicach jukatańskich miast

Moje wakacje w Meksyku były dość dalekie od leżenia plackiem na plaży, chociaż i tego nie brakowało. Założyliśmy już na początku, że chcemy przede wszystkim wypocząć, do niczego się nie zmuszać i oddać się przygodzie, dlatego nie wszystko mieliśmy z góry zaplanowane, łącznie z noclegami, których przed wyjazdem ogarnęliśmy tylko część. Mimo wszystko nasze nogi powiodły nas tak, że spędziliśmy ten czas dosyć aktywnie przemieszczając się z plecakiem na plecach z miasta do miasta.

Playa del Carmen

To tutaj zaczęliśmy swoje wakacje. Playa del Carmen jest nadmorskim kurortem szczególnie popularnym wśród średniego wieku Amerykanów, dla których Cancún jest zbyt zatłoczone i mainstreamowe. Dla nas było tam wciąż na tyle tłoczno, że opuściliśmy to miasto po dwóch dniach, zamiast planowanych trzech. Bliskość centrum do plaży jest jednak zdecydowaną zaletą tego miejsca, a poszukiwacze nocnej rozrywki na pewno znajdą tu coś dla siebie.

 

 

Tulum

Nie będę tłumić w sobie emocji i otwarcie powiem, że Tulum to według mnie najlepsze miejsce na Jukatanie. Nie dość, że samo miasteczko jest bardzo przyjazne, pełne pozytywnych wibracji, dobrego jedzenia i otwartych ludzi, to do tego jest idealną bazą na jednodniowe wycieczki. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że Tulum to Jukatan w pigułce, więc jeżeli chcecie odwiedzić półwysep, a nie macie zbyt wiele czasu na podróż wgłąb lądu, wybierzcie się właśnie tam. W promieniu 50 km znajdziecie wszystko to, co najlepsze na półwyspie: przepiękne plaże, najlepsze tacosy, beachbary, cenotes, ruiny Majów i nurkowanie z żółwiami. Tam zabawiliśmy najdłużej, bo aż tydzień, ale nawet po tygodniu nie czuliśmy się znudzeni. Z jednej strony wyjeżdżaliśmy więc z lekkim żalem, że prędko tu nie wrócimy, z drugiej czuliśmy, że pora już zapakować plecak i ruszyć dalej.

Więcej o Tulum – http://bit.ly/2mM8F8Q

 

 

Merida

Po wypoczynku na rajskich plażach przyszła kolej na doświadczenie na własnej skórze, jak żyje się w stolicy Jukatanu wśród prawie miliona mieszkańców. Temperatura podskoczyła do góry, ochłodzenia, zamiast w morskiej bryzie, szukaliśmy w mrożonej kawie i klimatyzowanych pomieszczeniach. Jednak tak naprawdę dopiero tutaj znaleźliśmy się w prawdziwym Meksyku, gdzie turystów była jedynie garstka, a moje wypalone słońcem blond włosy wyraźnie wyróżniały się w tłumie. Co w Meridzie spodobało mi się najbardziej? Tętniące życiem hale targowe, domy pochądzące jeszcze z czasów kolonizacji i ludzie wychodzący wieczorami na place i ulice, gdzie miasto o zmroku naprawdę budziło się do życia.

 

 

Valladolid

To zdecydowanie mniejsze i spokojniejsze miasto kolonialne, którego setki kolorowych niziutkich domków od razu chwytają za serce. To z tego miasta bardzo wygodnie jest dotrzeć do jednego z siedmiu nowych cudów świata, czyli prekolumbijskiego miasta Chichen Itza – must see Jukatanu. Kolejnym powodem, dla którego ciężko ominąć Valladolid w swojej wyprawie po Jukatanie jest mnogość cenotes w bliskiej odległości od miasta lub nawet w samym jego środku. Chociaż samo miasto nie jest duże, jest tu co robić.

 

 

Isla Holbox

Na sam koniec naszych wakacji postanowiliśmy wrócić nad morze i wypocząć na Isla Holbox, chociaż wcale nie jest łatwo się tam dostać bez samochodu. Wyspa leżąca na wodach Zatoki Meksykańskiej oferuje jednak zupełnie inny klimat niż miejscowości położone nad Morzem Karaibskim. Jest to jedno z tych miejsc, w których czas przestaje istnieć, a dzień liczony jest od wschodu słońca po jednej stronie wyspy do zachodu po drugiej, na który zbiegają się wszyscy przebywający na wyspie ludzie. Chillout, dzikie ptactwo, street art i jeżdżące zamiast samochodów wózki golfowe są tym, co chyba najlepiej tę wyspę opisuje.

 

Wśród dzikiej przyrody

Tętniące życiem miasta, to tylko część tego, co Jukatan ma do zaoferowania. Nigdzie nie byłam tak blisko dzikiej przyrody, jak tu. To prawda, że przed wyjazdem dużo czytałam, o rajskich plażach i dzikich zwierzętach na wyciągnięcie ręki, jednak cały czas podchodziłam do tych opisów z rezerwą spodziewając się, że prawdziwie rajskie plaże widziane na Instagramie to wynik nałożenia kilku filtrów, a pływanie z wielkimi żołwiami, to nieco podkolorowane historie. Jednak to, co zastałam na miejscu zapierało mi co jakiś czas dech w piersiach. Zwierzęta z Tobą spacerują, pływasz z nimi i latają Ci nad głową, do tego jest ich wszędzie pełno. Sprawiają wrażenie, jakby nic nie robiły sobie z tego, że osiedlili się tu ludzie. Plaże natomiast rzadko nie bywają rajskie, cenotes zadziwiają za każdym razem i to za każdym razem czymś innym, a dżungla naprawdę jest ogromna i niedostępna.

Cenotes – http://bit.ly/2nOHWKx

 

Tajemnice Majów

Dżungla słusznie kojarzy nam się z niedostępnym terenem, pełnym trudnych do pokonania zarośli i dzikich zwierząt. Z pewnością kryje w sobie mnóstwo tajemnic, o których może lepiej nie wiedzieć. Tym, co także w sobie ukrywa, a co zdecydowanie jest warte odkrywania, są majańskie piramidy i całe miasta schowane wśród gęstych drzew. Perły, które Majowie po sobie pozostawili robią duże wrażenie, nieważne, jak bardzo byśmy się od tego wzbraniali. Lecz Majowie, to nie tylko piramidy, ale między innymi także cenotes, z których czerpali wodę i w których składali kolejne ofiary czy korzenie piłki nożnej jako rytuał zwycięstwa światła nad ciemnością. Kultura Majów jest obecna na całym Jukatanie i stanowi niezwykłe tło, wprowadzając do każdej wycieczki odrobinę mistycyzmu.

 

Salsa smaków

Fanką meksykańskiej kuchni byłam już przed wyjazdem, jednak w naszym wydaniu wypada ona niestety dużo gorzej niż będziecie mieli okazję spróbować na miejscu, nawet jeśli chodzi o poszczególne składniki. Mówcie co chcecie, ale takiej dobrej czerwonej cebuli jak w Meksyku to u nas nie znajdziecie, a świeża, cięta kolendra to wciąż mało popularna przyprawa. Szczególnie popularną formą jedzenia jest oczywiście street food, a zwłaszcza tacosy w różnym wydaniu, których nawet po trzech tygodniach ciągłego jedzenia nie miałam dość. Kuchnia meksykańska jest kuchnią mocno mięsną i chyba nigdy nie jadałam tyle mięsa, co tam. Owoców i warzyw dostarczałam sobie w postaci doskonałych świeżo wyciskanych soków, których duże porcje można kupić bardzo tanio.

A! I pamiętaj, że nie wszędzie czerwone i zielone sosy smakują tak samo, czasami będziesz w stanie bez problemu nakładać do woli czerwonego sosu (mimo, że kelner będzie Cię ostrzegał dwa razy), ale innym razem, w innej knajpie, po odrobinie oczy wyjdą Ci na wierzch. Najlepiej najpierw za każdym razem spróbować przed nałożeniem ; )

 

Przydatne wskazówki

Meksyk uchodzi w naszej świadomości za miejsce mało przyjazne, niebezpieczne, pełne różnych chorób, do którego lepiej się nie wybierać. Przed wyjazdem daliśmy się nawet trochę postraszyć i byliśmy przygotowani na ewentualne kradzieże, chowając pieniądze i różne dokumenty w różnych miejscach, posiadając ich kopie, apteczkę pełną różnych specyfików i porządnie się ubezpieczając. W końcowym rozrachunku mogę powiedzieć, że nie mieliśmy żadnych nieprzyjemnych sytuacji ze strony mieszkańców. Nikt nam nie zagrażał, ani nie chciał nas okraść. Czuliśmy się w pełni bezpieczeni!

Niestety nie mogę jednak powiedzieć, że ubezpieczenie zdrowotne się nie przydało, a do tego ja pożegnałam się ze swoją kartą płatniczą. Chociaż wtedy nie było nam do śmiechu, to przynajmniej teraz mogę Wam poradzić, jak się tego ustrzec i nie popełnić naszych błędów ; )

Więcej na ten temat: http://bit.ly/2pTKwzT

 

.

 

To na razie tyle, jeśli chodzi o ogólne informacje. Więcej szczegółów znajdziecie w kolejnych wpisach, których, szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać. Pisząc o tym czy przygotowując dla Was zdjęcia przeżywam cały wyjazd jeszcze raz mocno się przy tym ekscytując, więc wyobraźcie sobie, jak musiało być fajnie!

To co? Kto już szuka lotów? : ) Jeżeli macie jakiekolwiek pytania zapraszam do komentowania!

 

 

 

 

You Might Also Like

  • Zrobiłaś mi smaka na taką podróż już od początku, zdjęciami na instagramie 😀
    Najbardziej chyba jara mnie kwestia dzikiej przyrody, bliskości zwierząt i świeżego, kolorowego jedzenia. Piękne te plaże i czysta woda, wszystko jakieś takie bardziej kolorowe, czuć przyjemną inność.

    Przedostatni akapit trochę niepokojący, cóż tam się stało z tą kartą płatniczą i szpitalem?
    Fajny będzie też w przyszłości wpis o cenach i kosztach, ile powinno się mieć na to pieniędzy, żeby sobie niczego nie żałować i czuć się komfortowo. Bo szczerze mam ochotę powtórzyć takiego tripa w dalszej perspektywie, może np. kolejnej zimy:)

    • Pomyślę nad takim wpisem, żeby podać chociaż orientacyjne ceny. A co do szpitala i karty płatniczej, to sami sobie jesteśmy winni i też o tym napiszę 😀

  • Po tym wpisie najchętniej od razu pakowałabym się do samolotu. W rzeczywistości jednak, pewnie nie prędko wybiorę się do Meksyku, ale jestem bardzo, bardzo ciekawa kolejnych wpisów z tej serii. Trzytygodniowa wyprawa to musiało być cudne przeżycie. Mam nadzieję, że nic poważnego Wam się nie stało. Ten akapit o ubezpieczeniu zdrowotnym i karcie płatniczej rzeczywiście brzmi niepokojąco.

    • Jesteśmy cali i zdrowi, a ja już mam nową kartę, więc wszystko jest ok! 😀 Pierwszy raz byłam gdzieś tak długo i stwierdziłam, że to jest optymalny czas na odpoczynek, bo gdybym wracała wcześniej, bardziej bym się zmęczyła samą podróżą. Super byłoby móc tak sobie co roku wyjeżdżać 😀

  • To musiał być niesamowity wyjazd!! ♥

  • Narobiłaś mi apetytu zarówno na Tulum, świątynie Majów, jak i nurkowanie z żółwiami… szkoda, że boję się wody, ale jej kolor niezwykle zaprasza. No i tacosy <3 Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zawitać i tam!

    • Samo patrzenie na wodę jest przyjemne, nie trzeba do niej wchodzić 🙂 A tacosy REWELACJA, koniecznie się kiedyś wybierz! 🙂

  • Intensywny wyjazd i mnóśtwo wspomnień – najlepsza recepta na zmęczenie i szarość 🙂

  • Ach, Meksyk to moje marzenie już od dawien dawna, a teraz tym bardziej utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że swoją przygodę powinnam zacząć od Jukatanu! Uwielbiam meksykańskie jedzenie, klimat tajemniczych majów i żółwie pływające tuż pod twoim nosem. Będę bacznie obserwować i słowo po słowie pożerać twoje relacje 😉

  • niesamowite – w Meksyku była teraz moja koelzanka z pracy, mój tata, a teraz Ty. może los próbuje mi zasugerowac żebym tez się tam wybrala? 😉