miasto urbanistyka Warszawa

Miasto DIY – Skatepark na Powiślu

9 listopada 2016

Każde miasto ma swoje straszące szkielety nieukończonych budynków. Niektóre straszą otwarcie górując nad miastem, jak słynny „Szkieletor” w Krakowie, inne z pokorą chowają się przed ciekawskimi spojrzeniami mieszkańców. Na jedno z takich miejsc natknęłam się w ubiegły weekend. Wizyty w nim kompletnie nie planowałam. Pół soboty spędziłam na spacerze, eksplorując Powiśle wzdłuż i wszerz, kiedy przechodząc obok mostu Poniatowskiego zainteresowały mnie dziwne konstrukcje tuż pod nim. Podeszłam bliżej, a moja ciekawość rosła z każdym krokiem, nie mogąc powstrzymać się, by w końcu dać się wciągnąć do środka.

skatepark-1

Strefa niebezpieczna

Miejsce zdaje się być zagrodzone z każdej strony siatką z tabliczką „zakaz wstępu”, zachodziłam więc w głowę, jak deskorolkarze będący w środku się tam dostali. Z zewnątrz nie widać zbyt wiele, uwagę zwracają jedynie pokryte graffiti betonowe elementy. Idąc ciągle na zachód wzdłuż siatki znalazłam w końcu miejsce, gdzie siatka się kończy, a chwilę później wdrapywałam się na rampę, by dostać się do środka. Dopiero będąc tam zdałam sobie sprawę z tego, jak dużą powierzchnię zajmuje skatepark. Liczne rampy, rynny, częściowo zalane betonem schody i inne elementy, których nazw nawet nie próbuję zgadywać. Wszystko to pokryte graffiti robi niesamowite wrażenie. Na miejscu zrobiłam parę zdjęć i szybko czmychnęłam, bo nie chciałam zbyt długo przeszkadzać ćwiczącym deskorolkarzom. Otrzepałam kurz z płaszcza i poszłam dalej, jednak cały dzień skatepark tkwił mi w pamięci. Zachodziłam w głowę, czemu miejsce, które miało tu powstać, nie powstało, ale przede wszystkim, kto przeobraził je w ten intrygujący skatepark. Gdy tylko po wejściu do mieszkania zrzuciłam buty i płaszcz, zabrałam się za mały research.

skatepark-2

skatepark-3

Powiśle DIY

Konstrukcje pod wiaduktem to pozostałości po nieukończonych pawilonach centrum handlowego, które miało tu powstać. Sytuacja prawna terenu pozostaje nieuregulowana. Zalążek budowy był jednak na tyle dobrze schowany, że skutecznie ukrył się na długie lata także przed oczami władz miasta. Miejsce przez lata straszyło mieszkańców swoją przeraźliwą pustką. Los uśmiechnął się do niego w 2014, kiedy kilku młodych ludzi z pasją zainicjowało jego odrodzenie w nowym wydaniu.  Na początku podobno było ich trzech, później przyłączali się następni. Zaangażowali swoje siły, materiały i własne pieniądze i do dzisiaj własnoręcznie tworzą miejsce, z którego chętnie korzystają. Miejscówkę pod mostem wyjątkowo sobie chwalą, szczególnie, że deszcz nie pada im na głowę.

skatepark-5

skatepark-9

skatepark-8

Ciche przywolenie miasta

Miasto póki co przymyka na nielegalny skatepark oko, dając tym samym ciche przyzwolenie na jego istnienie. Co więcej, nie musiało w jego powstanie inwestować ani złotówki i nie bierze za niego odpowiedzialności, więc sytuacja wydaje się być idealna. Skatepark cieszy się dużym zainteresowaniem i wciąż powstają nowe przeszkody. Z drugiej strony jednak deskorolkarze przychodzą tam z ciągłą obawą, że któregoś dnia ktoś może ich stamtąd przepędzić. W ostatnich miesiącach pojawił się nawet pomysł, by wybudować w miejscu dzikiego skateparku pawilony, gdzie miałyby się mieścić inkubatory przedsiębiorczości. Czy to dobry pomysł, oceńcie sami. Bo czy nie łatwiej byłoby odpowiedzieć na realną potrzebę i wesprzeć młodych ludzi w rozwijaniu ich pasji?

skatepark-6

skatepark-10

skatepark-7

Jestem pełna podziwu, dla ludzi, którzy stworzyli to miejsce. Zadbali o względy bezpieczeństwa profilując rampy i otulając słupy w newralgicznych miejscach. Dokopałam się nawet w sieci do ich wewnętrznego regulaminu. Przykładowo, na terenie skateparku nie można przebywać ze słuchawkami w uszach, by dobrze orientować się w tym, co dookoła się dzieje i nie dostać latającą deską w głowę. Inicjatorzy podkreślają, jak ważne jest przestrzeganie regulaminu, sprzątanie po sobie i nie zakłócanie porządku. Są świadomi, że władze miejskie mogą przyczepić się każdej drobnostki i z dnia na dzień stracić swój spot. Ja trzymam za nich kciuki i życzę, by nikt nie stawał im na przeszkodzie. Dosłownie i w przenośni.

 

 

You Might Also Like

  • Poniatowski zawsze miał, wg mnie, w sobie magię 🙂 Uwielbiam go jak i całe Powiśle, ale przyznaję, że na te konstrukcje jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi. Swoją drogą one są dla mnie trochę creepy i nie odważyłabym się tam wejść 😀

    • Też miałam opory, ale szłam pomału po jednym kroku aż w końcu znalazłam się w środku, nawet nie wiem, kiedy 😀

  • Świetnie, że młodzi ludzi znaleźli swoją pasję, dbają o nią i stworzyli to miejsce. Szkoda jednak, że nie władze miasta nie udzili im formalnego poparcia …

    • No, wielka szkoda, pozostaje mieć nadzieję, że coś z tym zrobią, byleby nie sprzedali jakiemuś inwestorowi, który zrówna to miejsce z ziemią i postawi jakieś pawilony handlowe.

  • Pingback: Listopadowe overview - xplority()