miasto

Nowy Sącz – co robić w mieście milionerów?

19 września 2016

Nowy Sącz jest miastem czarującym. Większości z Was kojarzy się zapewne z pobliskimi górami. Inni pewnie słyszeli, że w Nowym Sączu mieszka najwięcej w przeliczeniu na liczbę mieszkańców milionerów w Polsce. Dla mnie przede wszystkim jest miastem, gdzie znajduje się mój rodzinny dom. Tutaj przyjeżdżam na święta i zaszywam się w swoim zielonym pokoju na poddaszu. Uwielbiam to miasto. Dlatego właśnie powiem Ci, co robić, gdy zabłądzisz tu na kilka dni.

Ruiny zamku, szumiące drzewa i zapach prochu

Już na wjeździe od Krakowa u wideł rzek Dunajca i Kamienicy Nawojowskiej, przywita Cię dumna Baszta Kowalska będąca pozostałością po zamku królewskim. Wybudowanie go zlecił sam Kaziemierz Wielki, by niedługo później spotkali się tutaj Władysław Jagiełło i wielki książę litewski Witold pomówić o planach wojny z zakonem krzyżackim. W czasie II Wojny Światowej zamek został wysadzony w powietrze przez partyzantów próbujących ochronić miasto. Były w nim bowiem składowane ładunki, które miały służyć Niemcom, by zrównać Nowy Sącz z ziemią.

Stań na brzegu skarpy i powiedź wzrokiem na południowy zachód wzdłuż biegu Dunajca. Mając jedynie odrobinę szczęścia, z łatwością, za sylwetą mostu kolejowego, dopatrzysz się zarysu Tatr. Idąc dalej na północ miniesz po lewej synagogę i część zamieszkaną kiedyś przez Żydów, stanowiących aż 1/3 liczby ludności miasta w okresie międzywojennym.

nowy-sacz1 nowy-sacz-14 nowy-sacz-2

„Pod tym orzechem żeśmy się spotykali”

Tak mawia mój dziadek wskazując cień rzucany przez wielkią koronę orzecha na Rynku. Ja też tu się spotykałam po szkole ze znajomymi i spotykamy się tu do dziś. Na rynku miniesz i starszych i młodszych. Jedni przychodzą załatwić coś w Ratuszu, drudzy wpadają na piwo do ogródków piwnych. Ci najmłodsi bawią się na placu zabaw lub wchodzą podczas upałów do fontanny. Nie ulega wątpliwości, że ten wielki plac o wymiarach 150 na 120 metrów otoczony dwukondygnacyjnymi kamieniczkami, żyje życiem swoich bywalców. Zwłaszcza w niedzielę, gdy ludzie tłumnie wyjdą z Bazyliki św. Małgorzaty lub ze mszy u Jezuitów. Warto tu chwilę pobyć, połazić, jednak najlepiej wpaść do Ratusza. Ale nie po schodach na górę, do Urzędu Miasta, lecz schodami w dół do piwnicy na mistrzowskie pierogi w „Ratuszowej„.

nowy-sacz-13

img_20160917_165051

nowy-sacz-10

Na węgierskim szlaku handlowym

Gdy już najesz się do syta, pójdź dalej na północ ulicą Jagiellońską, jak niegdyś wiódł trakt węgierski. Piękne, secesyjno-eklektyczne kamienice prowadzą przechodnia po spokojnym deptaku wolnym od ruchu samochodowego. Ulica Jagiellońska to najbardziej reprezentacyjna ulica Nowego Sącza. Za rogiem po lewej stronie na ulicy Kościuszki znajduje się świetna lodziarnia produkująca lody od 1937 roku. Polecam Ci wybrać się na deser właśnie do tzw. „Argasia„, czyli „Wytwórni Lodów Argasińscy„, skąd na pewno wyjdziesz z uśmiechem na twarzy. W niedzielę może czekać Cię niezła kolejka, ale według mnie warto odczekać te parę chwil.

Spokój wśród starych drzew

Planty miejskie znajdują się rzut beretem od wspomnianej lodziarni. Wystarczy minąć kościół św. Kaziemierza, by zobaczyć ogromne korony zielonych drzew. Planty są jednym z najspokojniejszych miejsc w mieście, a do tego znajdują się w samym jego centrum. Ulubione miejsce par na wieczorne przechadzki i najlepsza miejscówka licealistów z pobliskiej szkoły na zjedzenie drugiego śniadania i wypalenie papierosa w trakcie długiej przerwy. Kiedy znuży Cię nadmiar tlenu (lub smogu) wpadnij do „Spóźnionego Słowika„. To chyba moje ulubione miejsce w Nowym Sączu – urocza kawiarnia schowana w głębi parku. Czujesz się trochę jak w „Dziwnym ogrodzie” Mehoffera, a troche jak u Klimta. Idealne miejsce na popołudniową kawę, owocową herbatę w zimowy dzień i martini z wódką letniego wieczora.

nowy-sacz-6 nowy-sacz-5 nowy-sacz-8

W Beskidzie zielonym i skalistych Pieninach

Tylko pół godziny dzieli Cię od tych zielonych pagórków i rwących strumyków. Wystarczy podskoczyć do Krynicy, Piwnicznej czy Rytra. Stamtąd rozchodzi się mnóstwo szlaków na krótki spacer do schroniska, bądź nieco dłuższych w poszukiwaniu pięknych widoków. Gdy pojedziesz w kierunku Nowego Targu, zatrzymaj się w Szczawnicy i odwiedź Pieniny stojące wapiennymi skałami. Wejdź tylko kawałek, by podziwiać niesamowity widok na Przełom Dunajca.

dsc_0207 dsc_0194 dsc_0152 dsc_0142

Nowy Sącz jest miejscem idealnym na spokojny weekend. Miasto swoim urokiem kusi do wyjścia na spacer, dobre jedzenie i urocze kawiarnie wyciągają z domów, a kina, galerie sztuki i imprezy sezonowe zapewniają odrobinę rozrywki. Jeżeli miasto się już znudzi, przyroda naokoło zaprasza otwartymi ramionami. Gór mamy tu dużo, turystów wciąż na szczęście niewiele. Na pewno znajdziesz więc spokój i wyciszenie od wielkomiejskiego zgiełku.

A Ty byłeś kiedyś w Nowym Sączu? Co Cię tu zachwyca? : )

You Might Also Like

  • Oqmaneck

    Byłem. Nawet całkiem sporo razy! Pierwszą rzeczą, która uderza po wejściu/wjechaniu do miasta, uderza jego specyficzny klimat. Rynek i Planty są niepowtarzalne, niezależnie od pory roku mają w sobie coś magicznego. Sam Rynek wygląda rewelacyjnie w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra, zawsze stanowi atrakcję dla oka w trakcie powrotu z nart. Lody u Argasińskich – klasa sama w sobie, chociaż mam kolegę, który twierdzi, że w Sączu zna lepszą lodziarnię. Ale i tak najlepszą rzeczą, jaka spotkała mnie w tym mieście, były wizyty na lewym brzegu Dunajca, w Helenie, w pewnym domu, znanym w pewnych kręgach 😉

    • Pewnie chodzi o lodu od Lelity 😀 Moja mam też twierdzi, że są lepsze, bo mniej słodkie. Ja jednak wolę tę bardziej kremową konsystencję u Argasia 😀 Chodzą po mieście głosy, że na Helenie faktycznie jest całkiem spoko 😉

  • Nie byłam jeszcze w Nowym Sączu – i zupełnie nie spodziewałam się że macie taki ładny rynek. Trzeba będzie się kiedyś wybrać.

    • Tak, rynek robi wrażenie na gościach 🙂