miasto urbanistyka

Jak oddycha miasto? O klinach napowietrzających słów kilka

24 sierpnia 2017

Chcielibyście mieszkać w którymś z wielkich europejskich miast końca XIX wieku? Wiecie… pierwsze samochody, dorożki, po ulicach wciąż więcej się chodzi, niż jeździ. Damy w sukniach, eleganccy dżentelmeni. Gdzieś tam, roznosi gazety młody chłopak w kaszkiecie, a starszy pan w kapeluszu czyta tę samą gazetę w cieniu dorodnego drzewa…

Chcielibyście tam zamieszkać? Bo ja nie. W niektórych z tych miast bowiem tak śmierdziało, że właściwie ciężko było w nich żyć! Zanieczyszczone powietrze stało bez ruchu całymi dniami, roznosząc nieprzyjemny odór i rozwijając bakterie. Czy teraz nasze miasta nie śmierdzą tylko dlatego, że bardziej dbamy o higienę? Niezupełnie. W końcu tyle samochodów po ulicach jeszcze nigdy nie jeździło!

Planowanie przestrzenne a świeże powietrze w naszych płucach

Chyba każdy z Was już doskonale wie, że miasta nie mogą rozwijać się w chaotyczny sposób i, ku zdziwieniu niektórych, wcale większe nie znaczy lepsze. Dobrze wiemy, że tereny zielone w mieście są bardzo ważne. W końcu to taka namiastka życia gdzieś na łonie przyrody…Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę z tego, że te wszystkie parki i skwery nie służą tylko naszemu dobremu samopoczuciu, ale przede wszystkim ich rozmieszczenie nie wzięło się z przypadku! To dzięki nim możemy w tym mieście w ogóle żyć, a ich rola jest równie istotna, co rola infrastruktury, zarówno tej technicznej (drogi itp.), jak i społecznej (np. szpitale i szkoły). Świeże powietrze w naszych płucach jest bowiem zależne od odpowiednich regulacji w planie przestrzennym miasta.

Miejski układ oddechowy

Podobnie, jak człowiek, miasta mają swoje układy oddechowe, których zachowanie jest ogromnie ważne. Odpowiednikiem naszych dróg oddechowych są kliny napowietrzające, które przyjmują różne kształty. Mogą to być przykładowo kliny pierścieniowe, jak w przypadku Krakowskich Plant, lub palczaste, jak w przypadku Warszawy. Klinami są ciągi parków lub szerokie arterie komunikacyjne, na które starsi ludzie psioczą, że „tam zawsze wieje tak, że chce głowę urwać!”. Największymi klinami są natomiast często rzeki, które rozcinają miasto, wyprowadzając z niego zanieczyszczone, rozgrzane, „zużyte” powietrze i wprowadzając w zamian to świeże.

W Warszawie istnieje 9 klinów napowietrzających, z czego największym jest oczywiście Wisła. Sami widzicie, że mamy być jej za co wdzięczni! Pozostałe, nieco mniejsze, ale równie ważne, odchodzą promieniście z środkowych dzielnic miasta. Zerknijcie na mapę, którą przygotowałam, by łatwiej było Wam to sobie wyobrazić.

jak oddycha miasto

Świeże powietrze zagrożone smrodem pieniędzy

Każdy chciałby mieć mieszkanie na kameralnym osiedlu, gdzieś w środku terenów zielonych, prawda? Ja też bym chciała. Ale jeszcze bardziej chcę długo cieszyć się świeżym powietrzem w mieście. Nie chcę wdychać spalin i męczyć się w sztucznie podniesionych temperaturach. Obszary klinów napowietrzających to tereny o specjalnych wymaganiach i dużych ograniczeniach. Nie tolerują zwartej zabudowy i wysokich budynków, o których śnią deweloperzy śliniąc się na widok tych terenów. Z tego względu ogromna rola miasta polega właśnie na tym, by tych terenów chronić, dbać o zieleń, która się tam znajduje i pod żadnym pozorem nie ulec naciskowi tych, którzy chcieliby na tych działkach zbić fortunę.

Nie wystarczy montowanie wymyślnych filtrów i posadzenie kępki drzew, choć są to niewątpliwe postawy warte pochwały. Miejski organizm musi sprawnie oddychać, a jest to możliwe tylko dzięki zapewnieniu ciągłości jego dróg oddechowych. Wszyscy dobrze wiemy, że jeżeli niepożądane inwestycje dochodzą do skutku, później właściwie niemożliwe jest ich cofnięcie. Nie ma lekarza, który jedną pigułką wyleczyłby wyrządzone szkody. Sami widzicie, jak kluczową rolę pełni system oddechowy miasta, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę jego ogromny wpływ na jakość naszego życia i samopoczucie każdego z nas.

 

To co? Od dzisiaj chronimy wspólnymi siłami naszych drogocennych warszawskich klinów? : )

You Might Also Like

  • Nie znam się na architekturze, ale zawsze czułam, że do czegoś jeszcze muszą służyć te wielkie artylerie. Parki w mieście to podstawa naszego dobrego samopoczucia, jak widać w tak wielu aspektach. Mnie tylko przeraża, jak zielone zakątki zamieniane są w nowe budynki. Oby jak najwięcej zieleni. 🙂

    • Jak słyszę, że sprzedano jakąś parkową działkę dla dewelopera, to jest to ten jeden z nielicznych momentów, kiedy krew mnie zalewa 🙁

  • Umknął mi gdzieś wcześniej ten tekst, cieszę się, że trafiłam na niego przy okazji czytania wpisu o Skarpie Warszawskiej! W Krakowie mamy spory problem z wietrzeniem miasta. Nie dość, że leżymy w niecce, to jeszcze, właśnie, niestety sporo korytarzy powietrznych zostało zabudowanych. Zmiany są raczej nieodwracalne, bo ciężko wyobrazić sobie wyburzenie zamieszkanych osiedli. Dlatego tak ważne jest, żeby ten temat był poruszany, i żeby świadomość społeczna w tym zakresie rosła!