smak miasta Warszawa

Pełną Parą, czyli dlaczego żałuję, że nie studiuję już na Politechnice

17 października 2016
Okolice Placu Politechniki poznałam dobrze w każdej porze roku. Wiosenne wyjścia na inwentaryzacje do projektów, letnie wyjścia po zajęciach na piwo, pierwsze powakacyjne spotkania w Gmachu Głównym, wspólne narzekanie na zimno z panami z portierni, oblodzone chodniki zimą i w końcu zjawiskowa wywrotka na jednym z nich na Polnej z tubą na plecach pełną rysunków, podkładów i kalek. To tutaj właśnie życie mnie nauczyło, że w publicznym wywracaniu się najbardziej upokarzające jest, nie samo stracenie równowagi, a nieudolne próby wstawania. Przez trzy i pół roku spędzałam tu więcej czasu, niż w domu, znam więc wszystkie ulice wokół i większość punktów gastronomicznych. Kolejny raz w życiu los postanowił spłatać mi figla i otworzyć jeden z moich ulubionych lokali dopiero w momencie, gdy nie bywam już tu codziennie.

Pełną Parą

Pełną Parą poznałam dzięki Patrycji (swoją drogą też z Politechniki – pozdrawiam Cię ciepło! ), z którą umówiłam się w ich pierwszym lokalu na Siennej. Dim sumy jadłam wcześniej tylko raz i raczej mnie nie zachwyciły, ale postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę. Tym razem było zupełnie inaczej. Lokal urzekł mnie swoją prostotą. Z jednej strony nikt tu na szczęście nie chce nas na siłę przenosić do Chin, z drugiej nie jest to kolejny bar z dim sumami, w którym nawet nie za bardzo jest gdzie usiąść. Jest przyjemnie, nowocześnie czarno i odświeżająco żółto. Nowy lokal na Nowowiejskiej pozostawiony w tym samym klimacie jest jeszcze przyjemniejszy, zdecydowanie większy i bardziej przestronny.

 

pelna-para-5
pelna-para-2

 

Dynia & Orzechy

Gdybym była Food Emperorem użyłabym pewnie niecenzuralnych słów, ograniczę się jednak do krótkiego „jakie to dobre!”. Pierożki z dynią i orzechami, to coś, co poleciła mi Patrycja, teraz polecam wszystkim ja. Naprawdę trzeba spróbować tego połączenia, zwłaszcza, że mamy możliwość zamówienia pierożków pół na pół, czyli o dwóch różnych smakach. Bambusowy koszyk z dim sumami otwiera przed nami kelnerka, ten wita się z nami buchając na nas parą i zaprasza do jedzenia. Do jedzenia zdecydowanie zapraszają też pierożki swoim kolorem i kształtem, gdyż wyglądają bardzo smakowicie i takie też się okazują wraz z pierwszym kęsem. A to wszystko w naprawdę dobrej cenie.

 

pelna-para-4
pelna-para-1

 

Głodni wiedzy

Ponoć nasz mózg zjada 20% naszej energii. Dlatego właśnie drodzy studenci pamiętajcie, żeby dobrze jeść. Przyjrzyjcie się dokładnie zawartości swoich słoików, a jeżeli gotujecie sobie sami przyznajcie otwarcie, że nie można z braku czasu w kółko jeść leczo (to do mnie). Studenci Politechniki! Oficjalnie szczerze Wam zazdroszczę, bo ja w trakcie okienek chodziłam na kanapkę z Subwaya lub do chińczyka, a Wy macie w podobnej cenie świetne jedzenie w bardzo przyjemnym i przestronnym lokalu.

 

Podsumowując

+ naprawdę dobre dim sumy

+ niedrogo

+ bardzo przyjemny lokal

czasami w porze lunchu jest sporo ludzi i trzeba troszkę dłużej poczekać, ale dla mnie to nie jest minus, ludzie po prostu poznali się na dobrym jedzeniu : )

Byliście już? Jakie są Wasze wrażenia?

You Might Also Like

  • Dobrze mają ci studenci z takimi miejscówkami! 🙂

    • Oj tak! Z utęsknieniem czekałabym na okienko 🙂

  • Karolina

    Byłam u nich kiedyś na Siennej i bardzo mi smakowaly, ale mam spory kawałek do lokalu. Dlatego dzieki za informację i na pewno odwiedzę nową miejscówkę 😀

    • No właśnie mi też jakoś nie po drodze na Sienną, Nowowiejska wypada pod tym względem zdecydowanie lepiej 😀

  • Pierożki z dynią i orzechami? :O Nie przyszłoby mi do głowy takie połączenie. Ale ja jestem bardzo nudna jeśli chodzi o jedzenie, więc nic dziwnego:) Swoją drogą bardzo ciekawa propozycja na jesień – teraz wszystko dyniowe się sprzeda:)

    • Też się nie spodziewałam, że takie pierożki mogą tak dobrze smakować, a jednak! Faktycznie jesienią dużo bardziej pasują do aury, ale oni mają je w ofercie chyba cały czas. Przynajmniej ja jadłam je pierwszy raz w lipcu 🙂

  • Wygląda na całkiem fajne miejsce a te pierożki! Aż ślinka mi cieknie!

    • Mi też! To nie jest dobre czytać takie wpisy w przerwie między posiłkami! 😀

  • Niestety nie znam tego miejsca 🙁 I znowu smutek mam w sercu jak czytam o Warszawie… 11 lat temu, jak się do niej przeprowadzałam, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak ją pokocham. Teraz, gdy los mnie rzucił jeszcze dalej, tak bardzo za nią tęsknię, że to jest aż niewyobrażalne!
    Całe szczęście zaraz grudzień i pobyt w stolicy w planie 🙂 Zapisuję nazwę i idę na te pierożki z dynią bo strasznie narobiłaś mi na nie ochoty 🙂

    • Nie zawiedziesz się 🙂 Sama sobie narobiłam na nie ochoty, a tu następny posiłek dopiero po 12 🙁

  • Jak w Poznaniu rok temu otworzyło się pierwsze miejsce z dim sumami, byłam zachwycona 😀
    Też po 10 sztuk i też można pomieszać, po 13 zł. Moje ulubione to dynia z porem i grzybami mun albo szpinak z serem. Kombinacji z dynią i orzechami u nas nie ma, a brzmi ciekawie, chętnie bym spróbowała.
    Chyba pójdę na dim sumy w tym albo przyszłym tygodniu, zrobiłaś mi smaka… 🙂

    • O, właśnie szpinaku z serem też muszę spróbować!

  • OOo fajny lokal. Bywam w tej okolicy, ale jeszcze go nie widziałam 😉
    Bardzo przydatna recenzja 🙂

    • To koniecznie spróbuj, jeśli masz blisko 😉

  • Pingback: Październikowe overview - xplority()

  • Przechodziłam obok tego miejsca kilkakrotnie (cóż… politechnikę też dobrze znam), ale nigdy w czasie bycia głodną. Następnym razem, gdy będę w pobliżu napewno sprawdzę. 🙂