lifestyle

Spowalniacz – wypad na Mazury + mój pierwszy film!

7 lipca 2017
Mazury

Tegoroczna wiosna była dla mnie okropnie pracowita. Na studiach realizowałam prawie dwa semestry w jeden, więc podczas sesji prawie nie wiedziałam, jak się nazywam. Na miesiąc wyłączyłam się z życia towarzyskiego (mam teraz wrażenie, że z życia w ogóle, bo mało co z tego miesiąca pamiętam) i nie istniało praktycznie nic poza studiami. Do tego doszło parę innych spraw, więc nic dziwnego, że pod koniec czerwca czułam, że niczego nie potrzebuję tak bardzo, jak odpoczynku na łonie natury. Mega spontaniczna decyzja wyjazdu rzuciła nas na…

Mazury!

Wiecie, że nigdy nie byłam tak naprawdę na Mazurach? To dosyć dziwne, jak na kogoś o moim nazwisku ; ) Ale, kiedy większość życia spędza się na południu Polski, to cała ta północna jej część stanowi pewne wyzwanie. Do tej pory byłam więc tylko na szybkiej, jednodniowej wycieczce z rodzicami w Mikołajkach, więc wreszcie musiałam te zaległości nadrobić.

Kiedy wybieraliśmy miejsce, do którego pojedziemy, szukaliśmy nawet ofert last minute gdzieś w cieplejszych rejonach, ale wystarczyło chwilkę się zastanowić, bym stwierdziła… Nie! Potrzebuję ciszy, spokoju, jakiejś wsi z kilkoma domami na krzyż, natury, spokoju, ciszy, z dala od miasta, z dala od ludzi, dużo lasów, jezior, ciszy i spokoju. Szybko więc padło na Mazury, do których w końcu teraz mam tak blisko.

 

Takiej przyrody w mieście nie znajdziecie

Rezerwacja na ostatnią chwilę nie była prosta, w końcu w piątek podjęliśmy decyzję, że jedziemy, a w sobotę siedzieliśmy już w pożyczonym samochodzie. Jednak prognozy pogody wystraszyły niektórych ludzi i zwolnił się pokój w miejscu, które idealnie wpisało się w naszą wizję. Wieś oddalona od głównej drogi, do której jechało się po żwirze i  kamieniach, otoczona wielkimi łanami pól i zielonych, niedojrzałych zbóż. Kiedy o zachodzie słońca stawało się nad brzegiem pobliskiego jeziora, a chmury przybierały różową barwę, nad jego taflą unosił się oszałamiający krzyk ptaków. Wszystko to na wyciągnięcie ręki, nawet nie trzeba było wychodzić z terenu folwarku, w którym mieszkaliśmy. Wszystko to tworzyło idealne warunki do wypoczynku od dusznego, głośnego miasta.

 

Zmęczyć się to najlepszy odpoczynek

Z drugiej strony wiedzieliśmy, że bierny wypoczynek nie jest dla nas, a najlepiej wypoczywamy na górskich szlakach. Nie moglibyśmy więc zostać bez ruchu długo w jednym miejscu. Z pomocą przyszły nam więc kajaki, które wypożyczyliśmy nad Jeziorem Ublik. Składa się ono z dwóch jezior – Ublik Wielki i Ublik Mały, które są połączone ze sobą kanałem ukrytym między zaroślami. Na obu jeziorach byliśmy kompletnie sami! Kiedy wpłynęliśmy kanałem do mniejszego z nich, tafla wody była tak spokojna, że praktycznie stała w miejscu. Aż żal było zagłuszać ten spokój ruchem wioseł.

Innego dnia wybraliśmy się za to na spływ Krutynią, która ponoć bardzo zatłoczona, dla nas okazała się być niezwykle przyjazna i cicha. Podczas spływu ominęliśmy tylko dwa płynące razem kajaki.

Mój pierwszy film

Wczoraj zmontowałam swój pierwszy film! Nie jest idealny, nawet zastanawiałam się, czy w ogóle go pokazać. W końcu jakość nie ta, ciągle gubię ostrość, ale w końcu każdy kiedyś zaczynał, no nie? : )

 

Doceńmy to, co piękne wokół nas

Być może pogoda nie była idealna, bo tylko jeden dzień okazał się na tyle słoneczny, by pozwolić sobie na wejście do wody. Być może nie był to najbardziej ekonomiczny wyjazd, bo ceny na Mazurach są faktycznie „warszawskie” i pewnie niejeden stwierdzi, że bardziej opłaca się polecieć gdzieś na południe Europy. Być może. Jednak spokój i odpoczynek, który zapewni wyjazd gdzieś na wieś, gdzieś blisko, bez załatwianych w pośpiechu biletów lotniczych czy wielkich hoteli w ofercie last minute, jest nieoceniony. Mamy dookoła nas, w zasięgu 200 km tyle pięknych miejsc, że aż szkoda z nich nie skorzystać. Zadbajcie o swoje zdrowie psychiczne i wyskoczcie raz na jakiś czas na weekend gdzieś pod Warszawę, bez narzekania na pogodę. W końcu w deszczu też da się spacerować : ) Chociaż znając moich czytelników, pewnie nie muszę Was wcale do tego namawiać, bo założę się, że i tak to robicie i znacie mnóstwo fajnych miejsc!

 

To gdzie lubicie wyskakiwać na weekendy? : )

You Might Also Like

  • Pięknie to wszystko wygląda. Mazury też są moim planem na te wakacje. Chociaż krótki wypad. Mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować. 🙂

  • Ależ tam pięknie! Nigdy nie byłam na Mazurach 🙂 Domki na jednej z fotografii wyglądają jakby były ustawione na idealnym łuku 🙂

    • No, te domki skradły moje serce! To była jedna z tych akcji „zatrzymaj samochód!!” 😀
      A na Mazury polecam się kiedyś wybrać, zwłaszcza poza sezonem. Dla nas nawet koniec czerwca i początek lipca okazał się pozasezonowy 🙂

  • Ja bardzo doceniam powroty na (swoją) wieś, szczególnie po intensywnym czasie w mieście, gdzie czas i wszystko pędzi, a praca daje w kość. Teraz mam właśnie swój mały chill pośród lawendy i motyli. 🙂
    Fajowy film z kajaka – płynęłam z Tobą, ale sama boję się wody 😀 Na Mazurach byłam 15 lat temu i wujek uczył mnie patroszyć ryby… fuj. Ale pięknie tam.

    • Oj tej lawendy to Ci mega zazdroszczę! <3
      Patroszenie ryb to już wyższy poziom wtajemniczenia w mazurskie przygody 😀