miasto

Człowiek to nie Pacman, czyli wydeptane ścieżki i znaczenie obserwacji w projektowaniu

31 sierpnia 2016

Człowiek to nie Pacman – nie porusza się automatycznie po wyznaczonych drogach skręcając tylko pod kątem prostym. Dlaczego więc tylu projektantów myśli, że jest inaczej? Na każdym kroku natykam się na prostopadłe chodniki z kostki bauma (a jakże!) i wijące się między nimi wydeptane ścieżki. Czy wymagam zbyt wiele chcąc, by ktoś coś z tym zrobił?

W skali projektu ścieżki to szczegół!

Czy na pewno? Przede wszystkim wydeptane ścieżki są zwyczajnie nieestetyczne i nikt nie chce widzieć ich ze swojego okna patrząc na podwórze. Idąc codziennie do pracy i przechodząc przez najbardziej centralny ze wszystkich parków w Warszawie, stoję przed wyborem, czy użyć brukowej ścieżki biegnącej na około, czy wybrać tę wydeptywaną od lat przez przechodniów. Jestem zdania, że ścieżki są dla ludzi, a nie ludzie dla ścieżek, więc przy dobrej pogodzie nie mam oporów. Ale niech tylko spadnie deszcz! O ileż prościej, by było, gdyby powstał tam chodnik. Przydałby się przede wszystkim osobom niepełnosprawnym, dla których przejście okrężną drogą po bruku to już trochę większy problem.

Poza tym ścieżki są jednym z głównych bodźców, który pobudza życie w okolicy. To na nich mijamy się z sąsiadami idąc wyrzucić śmieci i ucinamy sobie krótką pogawędkę. To one prowadzą od jednego punktu orientacyjnego do drugiego i wpływają na czytelność przestrzeni. Kiedy znajdziemy się w obcym miejscu, kierujemy się właśnie ścieżkami. Skoro nie ma ścieżki tam, gdzie być powinna oznacza, że ktoś tu chyba chciał nas wywieść w pole.

Projektant jest najmądrzejszy

Zazwyczaj projekty tworzą ludzie, dla których projektowana przestrzeń nie jest ich domem i miejscem, gdzie bywają na co dzień. Od projektanta zależy, czy będzie chciał przestrzeń poznać i zaprojektować ją dobrze, zaspokajając tym samym potrzeby mieszkańców, czy oleje sprawę i zaprojektuje ją w sposób książkowy i tak, jak jemu się wydaje. Ścieżki są niemałym wyzwaniem do sprostania. By zaprojektować je dobrze potrzeba wnikliwych obserwacji. Jednak i na to istnieją sposoby.

Projektowanie przez obserwowanie

Przede wszystkim przy projektowaniu układu ścieżek należy zastanowić się, czy miejsce, w którym mają powstać, jest bardziej przechodnie (dużo skrótów), czy jest celem samym w sobie (mniej skrótów). Później najlepszym sposobem byłoby zacząć od zaprojektowania głównych osi komunikacyjnych, które połączą główne wejścia i wyjścia z przestrzeni, posiać trawę i resztę pozostawić przechodniom. Dać im czas na wydeptanie ścieżek, które to im będą służyć, gdy po jakimś czasie zostaną naniesione najpierw na projekt, a później w terenie. Wiem, że brzmi to dosyć nierealnie w naszej rzeczywistości, ale można przecież zacząć od „legalizowania” istniejących już tzw. przydeptów. Nie trudno zauważyć, że one wprost krzyczą „wszyscy tędy chodzimy i chodzić będziemy!”.

ścieżka

Projektowanie bez odchodzenia od komputera to złe projektowanie. Rola społeczeństwa w powodzeniu projektu jest zbyt duża, by odbywało się ono bez udziału ludzi. Należy więc wsłuchać się w ich potrzeby i na nie odpowiedzieć. Usuwanie wydeptanych ścieżek i uparte sadzenie na nich trawy nic nie da, bo ludzie tu wrócą.

Po mieście się chodzi, więc nie ograniczajmy dodatkowo już i tak wystarczająco ograniczanych pieszych. Świat funkcjonuje zbyt szybko, by poruszać się ruchem Pacmana.

You Might Also Like

  • Ciekawy temat na post! Czytając uświadomiłam sobie jak istotny poruszasz problem, właściwie to owszem ścieżki nienadające się do użytku irytują, ale dla osoby niepełnosprawnej dodatkowo stwarzają ogromne zagrożenie… A swoją drogą co to za projektant co opiera swój projekt wyłącznie na książkowych założeniach i estetyce

    • Dziękuję 🙂 Czasami trzeba sobie wyobrazić, jak to jest dla osoby starszej lub niepełnosprawnej poruszać się po mieście. Kiedyś też nas to czeka… 🙂

  • Wygooglowałam „kostka bauma” i nauczyłam się czegoś nowego. A więc to ta brzydka 😀 jest o niej nawet cały artykuł jako o szczycie obciachu i wrzodzie chodników.
    Dobry pomysł, żeby opierać projekty o rzeczywiste potrzeby i wybadać to właśnie dając ludziom naturalną ku temu możliwość. Będziesz lepszym projektantem miejskim niż większość współczesnych (o ile planujesz, zgaduję po tematyce bloga 🙂 A może już jesteś, to rozpowszechniaj taki punkt widzenia.

    • Oj tak, u mnie na studiach sformułowanie „kostka bauma” padało zawsze w parze z tonem pobłażania w głosie.
      Dzięki za bardzo miły komentarz! <3

  • Bartek Henzel

    Pomysł nie jest pozbawiony sensu.
    Jednak też rzeczywistość nie jest czarno biała.
    W parkach przyroda raczej powinna na pierwszym miejscu, a nie wygoda człowieka, ponieważ może się okazać że więcej byłoby ścieżek niż zieleni, gdyby spełniać wszelkie postulaty i zachcianki „społeczeństwa”.
    Ale ciekawi gdzie w Warszawie w ostatnich latach zostały zaprojektowane i zrealizowane nowe publiczne parki miejskie? Na jakie projekty Autorka narzeka ?
    Prywatne osiedla i deweloperka to jeszcze inna bajka, gdzie zysk rządzi i koszty.

    • Narzekam tu głównie na międzyosiedlowe skwery, parki o funkcji głównie przechodniej. I nie chodzi mi o to, by każdą najmniejszą wydeptaną ścieżkę brukować, jednak pojawiają się takie przydepty, po których od razu widać, że mnóstwo ludzi z nich korzysta. Jak chociażby sfotografowany przykład z Parku Świętokrzyskiego w Warszawie 🙂